Krajowy Klub Iluzjonistów

    Od wielu lat na łamach „Materiałów Instruktażowych” - periodyku klubowego - staram się przywrócić iluzjonistom należne im miejsce w hierarchii ludzi sztuki. Czynię to z uporem godnym sprawy, ale jak na razie efektów tych zabiegów nie widzę. Moje racje - oparte zresztą na racjonalnych przesłankach - nie trafiają do umysłów miłośników sztuki iluzji a nawet pozornych znawców tematu. Choć staram się ich przekonać, że iluzjonista to aktor specjalizujący się w demonstrowaniu efektów trikowych, oni jednak twierdzą, że są magikami uprawiającymi magię a nie określony gatunek sztuki estradowej, nazwany sztuką iluzji, który to termin przyjęto już w całym cywilizowanym świecie. Ba. Znalazł się nawet znawca przedmiotu, który na zwróconą mu uwagę, że nieprawidłowo używa terminu magia tak mi odpisał: „Chciałbym, żeby zastanowił się Pan czym jest 'magia' wtedy może zrozumie Pan, dlaczego to wszystko napisałem”.
    Nie wiem czy autor tego cytatu zastanowił się nad tym co powiedział i napisał ale problem spróbuję rozgryźć... Magia jako termin pochodzący z języka łacińskiego a także greki oznacza ogół wierzeń i praktyk opartych na przekonaniu o istnieniu sił nadprzyrodzonych, których opanowanie jest rzekomo możliwe za pomoca zaklęć i obrzędów. Jak to się ma do sztuki, którą reprezentują sobą współcześni iluzjoniści może potrafiłby wyjaśnić Król Salomon. Ja nie.
    Ale brnijmy dalej. Popularne podręczniki naukowe podają iż magia jako zespół praktyk opartych na magicznym myśleniu stwarza (podobnie jak religia) pozór kontroli nad zjawiskami, na które człowiek nie potrafi realnie oddziaływać. Już pierwotny człowiek próbował sprawować kontrolę nad światem poprzez techniki magiczne, iluzoryczne mające przedłużyć bądź zastąpić realną działalność. W dziedzinach w których człowiek okazał się bezsilny wykształcały się systemy technik magicznych dające początek kultowi religijnemu i w tej postaci przetrwały do czasów współczesnych. Elementy magii przetrwały również w różnych sferach życia codziennego, funkcjonując jako wyraz przesądów i irracjonalnych przekonań. Mowa tu między innymi o różnych zabobonach funkcjonujących w społeczeństwach do dnia dzisiejszego. Krótko mówiąc, magia to wiara w przekształcanie świata i ludzi przy pomocy tajemniczych zaklęć i obrzędów bez fachowej współczesnej wiedzy, techniki i rzetelnej pracy.
    Czy widzisz w tej definicji, drogi czytelniku jakiś związek z demonstrowaniem efektów iluzjonistycznych? W zasadzie nie... ale Homo Sapiens zawsze starał się udowodnić swoim pobratymcom, że to właśnie on został obdarzony szczególnymi umiejętnościami, które postawiły go wyżej od pozostałych śmiertelników. Tak narodzili sie przed wiekami różnej maści magowie i szamani (czytaj oszuści), którzy demonstrując proste - żeby nie powiedzieć prostackie - efekty iluzjonistyczne, starali się udowodnić swoją wyższość nad plebsem. Niektórym to nawet udawało się. Historia sztuki iluzji ma na to wiele dowodów. Mijały jednak lata i ludzie mądrzeli. Przestali wierzyć w niezwykłe uzdolnienia pogańskich magów i z magii zaczęto wyróżniać „białą magię” i „czarną magię. W słowniku Języka Polskiego, tę pierwszą wyjaśniono jako działalność polegającą na czynnościach zręcznościowych, jawnych; kuglarstwo. Przestano zatem wierzyć w nadprzyrodzone zdolności „magików” i potraktowano ich z należną im rezerwą. Uznano, że nie posiedli zdolności nadprzyrodzonych a przydomek kuglarza przylgnął do przedstawicieli średniowiecznych iluzjonistów, którzy swoją wiedzę i umiejetności pragnęli wykorzystać do siania niewiedzy i ciemnoty.
„Czarna magia” w umysłach społeczeństw nieoświeconych pozostała wiarą w umiejętność wywoływania skutków rzekomo nadnaturalnych przy pomocy demonów, zaklęć i jak to dzisiaj się mówi zabiegów paranormalnych.
    W wieku XX już nikt nie wierzy w nadprzyrodzone uzdolnienia współczesnych iluzjonistów, których osiągnięcia byłyby możliwe tylko dzięki stosowaniu odpowiednich zaklęć i wykonywaniu czynnośći wymagających nadludzkich możliwości.
    Zostaliśmy aktorami estradowymi, nie magami (magikami) choć w sród pewnych osób myślących irracjonalnie terminy te jeszcze pokutują. Co bardziej światłym sprawia to zapewne przykrość ale co na to poradzić, jeżeli niektórzy z nas tkwią myślami w średniowieczu.
    Nie mam nic przeciwko temu aby efekt iluzjonistyczny w potocznej rozmowie określano terminem magiczny... bo przecież triki iluzjonistyczne są naprawdę cudowne, tajemnicze i czarodziejskie, ale czy o aktorze - iluzjoniście, któremu szacowne instytucje wydają dyplomy zawodowych aktorów estradowych wypada mówić „magik” a o sztuce iluzjonistycznej, którą on reprezentuje - „Magia” ?... Oceńcie sami.

Caroni
Wszelkie prawa zastrzeżone dla autorów serwisu © Fenix