Krajowy Klub Iluzjonistów

    Iluzja? Sztuki magiczne? Połóżmy rękę na sercu, przymrużmy jedno oko i przyznajmy szczerze: to bawi, ciekawi, irytuje, często zdumiewa i prowokuje pytanie: jak to się dzieje, że to co niemożliwe jest możliwe? Jak Pan to robi?
Sztuka iluzji, sztuka czarodziejów, magia jest najstarszą ze sztuk, jakie zna ludzkość. Bo kimże byli wróżbici, sztukmistrze, magowie, czarownicy, cudotwórcy, kuglarze, szamani, których znamy z bajek, legend, literatury czy z kart historii Europy, Azji, Afryki, Ameryki. Kim byli jeśli nie iluzjonistami? Wprawdzie współcześni czarodzieje nie wiele mają wspólnego ze znanymi nam postaciami magów starożytności czy średniowiecza, i nie przypominają Pana Twardowskiego, hrabiego Cagliostro, lub barona Meunchhausena, ale niewątpliwie łączą ich wspólne cechy. Jakie? Choćby ta, że ktoś o takich predyspozycjach trafia się bardzo rzadko, jeden na milion, może na kilka milionów ludzi. Z reguły posiada talent aktorski, niezwykłą sprawność rąk i palców, błyskawiczny refleks, wysoki iloraz inteligencji, a także szczególną umiejętność odwracania uwagi widza. To fakt, iluzjonista potrafi „wodzić za nos” publiczność, tj. zmuszać widzów by patrzyli tam, gdzie im to artysta sugeruje. Wszystkie te cechy plus pomysłowość i nieustanna praca nad szlifowaniem formy prezentacji sprawiają, że widz patrzy, zdumiewa się, niekiedy próbuje rozszyfrować zagadkę triku, wreszcie przyznaje rozbrajająco, że to, co widzi, to jednak autentyczny „cud”.
    Przed 30 laty powstał przy Łódzkim Domu Kultury klub współczesnych magików – czarodziejów tj. klub iluzjonistów – Amatorów. Inicjatorem był ówczesny dyrektor Jan Jakubiszyn, a dwaj artyści sztuki iluzji mistrz Caroni (Jerzy Mecwaldowski) i mistrz Polini (Waldemar Wagner), walnie przyczynili się do tego, by w sztuce iluzji, sztuce aktorów specjalizujących się w demonstrowaniu efektów trikowych, przywrócić należne jej miejsce, włączając ją jako dyscyplinę artystyczną do działalności kulturalno – oświatowej. W krótkim czasie okazało się, że utworzenie tego klubu to był przysłowiowy „strzał w dziesiątkę”.
    Od 1976 roku iluzjoniści – hobbyści, rozproszeni na terenie kraju, uznali klub i miasto Łódź za swoją „ziemie obiecaną”. Solidna siedziba w centrum miasta, status organizacji artystycznej, finansowa pomoc Łódzkiego Domu Kultury, systematycznie wydawany od 1976 roku i fachowo redagowany przez Mecwaldowskiego poradnik instruktażowy pt. „Hokus Pokus” (tylko dla wtajemniczonych), seminaria, nagrania kasetowe, giełdy rekwizytów a nawet organizowane kilkakrotnie „wczasy iluzjonistyczne” w miejscowościach wypoczynkowych dopełniły dzieła, przydając znaczenia nowej dyscyplinie artystycznej. W roku 1979 Klub Iluzjonistów – Amatorów zmienił nazwę na Krajowy Klub Iluzjonistów z siedzibą w Łodzi.
    Wobec początkowej nieufności i rezerwy ze strony hermetycznego grona zawodowych artystów iluzji, skupionych w Krajowej Sekcji Artystów Iluzji, działającej przy Zarządzie Głównym Związku Zawodowego Pracowników Kultury i Sztuki w Warszawie, klub zyskał życzliwość seniora polskich czarodziejów mistrza Nemo – Juliusza Konczyńskiego oraz cieszącego się sławą międzynarodową legendarnego mistrza Salvano – Tomasza Chełmińskiego. Popularny jest dowcip, że w skali ocen od 1 do 10 umiejętności Salvano warte są 11 punktów.
    Klub systematycznie kształcił zdolnych adeptów, przygotowywał występy estradowe i wystawy, przede wszystkim jednak corocznie – od 1976r. – organizował kongresy, na które zapraszano iluzjonistów z sąsiednich krajów: Czechosłowacji, NRD, Węgier, Bułgarii i ZSRR. Udany występ na łódzkim kongresie był szansą dla najbardziej utalentowanych i przepustką artysty w „szeroki świat”.
    Działalność łódzkiego klubu na europejskim rynku artystycznym dostrzeżono w roku 1982, gdy młody wówczas student medycyny z Łodzi – Sławomir Piestrzeniewicz (pseudonim Arsene Lupin) - zdobył w Lozannie tytuł vice-mistrza świata w najtrudniejszej kategorii sztuki iluzji - w sztuce manipulacji. Doskonaląc swój warsztat, w kilka lat później Arsene powtórnie zdobył ten tytuł, a kilku innych członków KKI również zyskało laury na międzynarodowych kongresach. W tym czasie klub nawiązał już trwałą współpracę z organizacjami iluzjonistycznymi Austrii, Francji, Szwajcarii i Szwecji. Na łódzkich kongresach zagraniczni goście brali udział w przeglądach kongresowych, zdobywali też nagrody. Rok 1981 przyniósł oczekiwany sukces: Krajowy Klub Iluzjonistów z Łodzi zyskał członkostwo międzynarodowej organizacji artystów sztuki iluzji FISM (Federation Internationale des Societes Magiques) z siedzibą w Hadze. KKI „wszedł do Europy” frontowymi drzwiami wcześniej niż inne organizacje artystyczne. Wiadomo: czarodzieje!
    Często pojawia się pytanie: czy łatwo we współczesnym świecie, w epoce wszechobecnej elektroniki i Internetu, prezentować się na estradzie jako iluzjonista? I kim są ci powszechnie podziwiani artyści?
Łódzki klub, podobnie jak kluby tego typu w innych krajach – ma w swoim gronie przedstawicieli różnych profesji: inżynierów, lekarzy, mechaników precyzyjnych, nauczycieli, aktorów, także biznesmenów i przedstawicieli wolnych zawodów. Ale iluzjonistów nie jest wielu i pilnie strzegą oni swoich tajemnic. Nie przeczą, że motywuje ich przemożna chęć nietypowego działania, potrzeba wyjścia poza banalność dnia codziennego, chęć tworzenia rzeczy nieprzeciętnych, zadziwiających ludzi. Ci najbardziej ambitni przyznają, że ogarnia ich pragnienie osiągnięcia tych wyżyn, na których ich pasja przeradza się w artystyczną twórczość. Gdy osiągają poziom mistrzowski rośnie satysfakcja, ranga, splendor, znaczenie i zarobki. Ta fascynująca sztuka wyróżnia ich w otoczeniu. Przeszkody, rywalizacja, przeciwności są tym, co dopinguje, skłania do szukania forteli, korzystania z okazji, byle tylko podpatrzyć, byle odkryć sekret triku czy zdobyć upragniony rekwizyt. Zresztą radość ze zdobyczy nie trwa długo: pasja weźmie górę, pojawi się niepokój i zaczyna się pogoń za nową zdobyczą. Bo iluzjonistyczne hobby jest nierozerwalnie związane z nieustannym poszukiwaniem. Rzadko oglądamy w naszym kraju występy iluzjonistów najwyższej klasy. Łączy się to z bardzo wysokimi kosztami. W 2002 roku iluzje światowego formatu prezentował Amerykanin David Copperfield, znany z niesamowitych wyczynów m. In. znikania nowojorskiej Statuy Wolności, wagonu Orient Expressu, przenikania przez Chiński Mur czy ucieczki z więzienia w Alcatras. Copperfield wraz ze swoją 120-osobową ekipą pracuje aktualnie nad nowymi super programami.
    Polscy iluzjoniści najczęściej prezentują swój kunszt na scenach teatrów, music-hali czy night-clubów. Wykorzystują przemyślne rekwizyty oparte o elektronikę, akustykę, pirotechnikę. Pozwala im to na trikowe lewitowanie w powietrzu, w wodzie, znikanie bez śladu, zamianę słonia w fortepian, walizkę w samochód itp. Niektórzy na oczach widzów przecinają ciała pięknych kobiet, by za chwilę pozorne części złożyć w atrakcyjną całość. Jest wiele rodzajów iluzji, ale w najwyższej cenie są dziś umiejętności manipulacyjne, prestidigitatorskie. Rewelacyjna sprawność rąk i palców, bezbłędna technika wykonania, niezwykle trudne i wymagające nieustannego treningu umiejętności pojawiania się i znikania przedmiotów sprawiają, że artyści – manipulatorzy stanowią elitę, czy nawet „arystokrację” zawodową. Manipulują różnymi rekwizytami: kartami, papierosami, banknotami, chusteczkami, piłeczkami itp. Mistrzem tej specjalności jest – jak wspomniałam – łodzianin Arsene. Dużą klasą poszczycić się może także Vadini (Michał Konieczny), nasz rodak z Tarnowa, który często zapraszany jest przez prezydenta Chiraca do bawienia dyplomatów goszczących w Paryżu. Na samym szczycie kunsztu manipulacji plasuje się mało znany w kraju Salvano.
    Artystów tego gatunku sztuki można współcześnie spotkać w wytwornych lokalach, hotelach, elitarnych klubach biznesu czy na familijnych, towarzyskich spotkaniach. Z pozornie niewinnych igraszek małymi przedmiotami potrafią – dla niewielkiego grona 10 – 12 osób, siedzących przy wspólnym stole – uczynić znakomitą intelektualna rozrywkę. Nie przeszkadza im bezpośrednia bliskość widzów ani uważne, dociekliwe spojrzenia. Mistrzowska prezentacja mikroefektów, to po prostu rozkosz dla oczu i umysłu, znakomita zabawa towarzyska. Nie bez powodu George W. Bush zaprosił na swój bal inaugurujący prezydenturę aż 20 iluzjonistów! Obecny prezydent USA, podobnie jak jego ojciec, jest entuzjasta sztuki iluzji. Są nimi również: Ronald Reagan. Margareth Teatcher, królowa Anglii Elżbieta II i miliony czytelników powieści o Harrym Potterze.
    Krajowy Klub Iluzjonistów w Łodzi, któremu od kilku lat patronują Widzewskie Domy Kultury (nie ŁDK – dopisek J.M.), nie jest fikcją literacką. Kieruje nim pedagog, pianista i iluzjonista Jerzy Stanek kształcący adeptów tej niezwykłej sztuki... . Na scenie i poza nią iluzjoniści całego świata tworzą jedną, wielką rodzinę artystyczną. Bo sztuka iluzji nie zna granic ani barier - uważa prezes Krajowego Klubu Iluzjonistów.

Krystyna Lewicka
Wszelkie prawa zastrzeżone dla autorów serwisu © Fenix