Krajowy Klub Iluzjonistów

    W łódzkim „Express'ie Ilustrowanym” z dnia 4 stycznia br. ukazał się artykuł pt. „Łódzki iluzjonista fruwa”. Autorka artykułu napisała: „Sławomir Piestrzeniewicz, łódzki magik znany jako Arsene Lupin, jest pierwszym polskim iluzjonistą, który potrafi fruwać. Równocześnie jest drugim po Davidzie Copperfieldzie, sztukmistrzem na świecie, który z powodzeniem wykonuje tę trudną sztukę”. W tym miejscu dostrzegłem pewną nieścisłość... Jak mnie pamięć nie myli, wcześniej ten numer wykonywało trzech iluzjonistów zagranicznych, więc na dobrą sprawę nasz rodak jest czwartym. Dalej autorka artykułu informuje, że... „numer ten będzie punktem kulminacyjnym wielkiego show, przygotowywanego z rozmachem z okazji jubileuszu 30 – lecia pracy artystycznej łódzkiego iluzjonisty”.
    Redakcja, w artykule zamieściła zdjęcie „latającego w powietrzu artysty” takiej sobie jakości. Chyba tego samego dnia, wspomniana publikacja ukazała się na stronie internetowej. To był powód, aby w polskim magicznym kotle zabulgotało... Niemal natychmiast w Internecie, pojawiły się głupawe i złośliwe komentarze sygnowane przez samozwańczych iluzków, którzy jak sądzę nigdy nie stanęli na scenie oko w oko z publicznością. Niejaki Cezorathor napisał: „Oj Panie Piestrzeniewicz! Jeszcze musi Pan długo poćwiczyć! Na zdjęciu widać wyraźnie, nienaturalne wypuklenie na tyłku i na końcówce koszuli! Widocznie asystenci Pana nie zauważyli tego... Z takim programem to do ciemnogrodu ale nie tutaj Panie Sławku”. Z ciekawości przyjrzałem się zdjęciu, a nawet je powiększyłem i żadnych szczegółów kompromitujących iluzjonistę nie znalazłem. Po chwili zastanowienia doszedłem do wniosku, że autor komentarza mając zeza, dostrzegł to czego na zdjęciu nie widać. A swoją drogą trzeba być ciężkim naiwniakiem, żeby pomyśleć, że asystenci zawiesili artystę na linkach przyczepiając je do portek i koszuli. Czego to ludzie nie wymyślą. Inny Internauta ukrywający się za pseudonimem magic boy, stwierdza, że jest iluzjonistą o kilkuletnim stażu, ale on tego numeru nie będzie wykonywał, bo trik jest zbyt drogi i go na niego nie stać, ale swoja wiedzą może się podzielić z czytelnikami i dodaje: „W tym numerze chodzi tak naprawdę o to, że magik używa arcyskomplikowanych systemów luster, które postawione pod odpowiednim kątem dają złudzenie po pierwsze, że magik jest tam gdzie go widzimy, a po drugie, że unosi się w powietrzu, podczas gdy w rzeczywistości leży na desce, albo jest przytrzymywany przez cieniutkie stalowe linki koloru tła”. To już Panie magik megalomania do kwadratu. Panu doskwiera nie tylko brak pieniędzy, ale jest pan również ubogi na umyśle. Te i podobne komentarze Internautów nazywających siebie iluzjonistami, zionęły głupotą i zawiścią, a że w Internecie od wirusów głupoty aż się roi, szybko wylogowałem się, aby jakiegoś nie złapać. Nie zdążyłem ochłonąć, kiedy na biurku zadzwonił telefon... Po drugiej stronie znany iluzjonista zadał mi pytanie: „Jurek! Czy to Ty reżyserujesz to latanie Arsene?” A do czego zmierzasz – zapytałem. „Bo na zdjęciu widać wyraźnie linki” – wypalił. „Musisz coś z tym zrobić” – dodał. W tym momencie nie wiedziałem już czy śmiać się, czy odłożyć słuchawkę, ale po chwili namysłu odpowiedziałem: „Z przygotowaniami tego numeru nie mam nic wspólnego. Od lat przyjąłem zasadę, że pod swoją opiekę biorę wyłącznie młodych ludzi, którzy chcą się czegoś nauczyć, a nie tych którzy są iluzjonistami z dorobkiem artystycznym, ani tych którzy sądzą, że są iluzjonistami. A co do tych linek, to zapewniam Cię, że na zdjęciu ich po prostu nie ma”. Na to mój rozmówca: „Ale Internauci piszą, że są widoczne”. Żeby zakończyć tę absurdalną dyskusję, powiedziałem: „Na pewnym płocie ktoś napisał d..., więc chciałem pogłaskać... Finał już znasz. Pozdrawiam. A tak na marginesie...Skąd w nas tyle zawiści. Dlaczego komuś, kto wyrasta ponad przeciętność musimy zaraz przyłożyć!

Caroni
Wszelkie prawa zastrzeżone dla autorów serwisu © Fenix