Krajowy Klub Iluzjonistów

    Od stuleci, w mentalności większości grup społecznych pojęcie aktora – iluzjonisty, nie zmienia się... Zawsze trąci myszką, szablonem i niewiedzą. Czytam właśnie anons prasowy, z którego dowiaduje się, że w pewnej miejscowości z okazji święta państwowego, na festynie bawić będą tamtejszą publiczność artyści cyrkowi: sztukmistrze, iluzjoniści, magicy i kuglarze. Na pierwszy rzut oka wydaje mi się, że piszącemu tę informację chodziło o wierszówkę, czyli wyższe honorarium autorskie, które jak wiadomo płatne jest od linijki tekstu. Stąd użył kilku synonimów określających artystów uprawiających najstarszy zawód świata. W tym miejscu mogę się mylić, bo podobno ten prymat dzierży inna grupa społeczna na temat, której spuśćmy zasłonę milczenia i powróćmy do tematu. Wierszówka, wierszówką, ale użycie przez dziennikarza wyrazów bliskoznacznych dla podkreślenia udziału w imprezie wielu artystów jest co najmniej śmieszne. Trudno mi stwierdzić, czy uczynił to świadomie, czy wykazał się niewiedzą na temat, o którym pisał. Jedno jest pewne... Źródła tych pojęć, które wprowadzają czytelników błąd, należy szukać w encyklopediach, słownikach i leksykonach, które od wieków zamieszczają te same definicje przedstawicieli czarodziejskiej sztuki. Większość z nich to pogardliwe magik, kuglarz, hecarz czyli średniowieczny wędrowny artysta cyrkowy pokazujący sztuki oparte na zręczności. Również sztukmistrz według encyklopedii to histrion – z łaciny komediant, błazen – pogardliwe określenie aktora. W starożytnym Rzymie tak określano aktora, a w średniowiecznej Francji sztukmistrza – akrobatę. W encyklopedii internetowej podano definicję prestidigitatora, która niczym nie różni się od definicji iluzjonisty. Podaje ona, że prestidigitator to artysta cyrkowy, w pokazach stosujący różne triki i wykorzystujący specjalne rekwizyty wywołujące u widza złudzenie (iluzje) zjawisk nadnaturalnych. Pojęcie to ma być związane z kulturą ludyczną. I w tym zakresie nie ma co kruszyć kopii. Sama jednak definicja jest sprzeczna ze źródłosłowem, bowiem z francuskiego preste oznacza szybki, a digitus – palec. Prestidigitator, zatem to artysta, który wywołuje efekty trikowe sugerujące zjawiska nadnaturalne przy pomocy zabiegów manualnych, czyli zręcznością rąk, grą oczu i ściśle określonych zwrotów tułowia. Współcześnie takiego artystę nazywamy manipulatorem w odróżnieniu od iluzjonisty korzystającego w pracy na estradzie ze specjalnych rekwizytów lub mentalisty, który wywołuje efekty oparte na zasadach trikowych, które sprawiają wrażenie, że prowadzący eksperyment, dzięki zdolnościom parapsychologicznym, posiada dar odgadywania lub przewidywania zdarzeń, mających miejsce w przeszłości, teraźniejszości lub przyszłości. O złudzeniach (iluzjach) - pozornych zjawiskach nadnaturalnych, wspomniałem w poprzednim artykule. Innym zagadnieniem jest pojęcie „artysty cyrkowego”, które używa się w każdej definicji określającej osobę wykonująca zawód iluzjonisty, manipulatora lub mentalisty. Dziś już rzadko spotykamy na arenach cyrkowych przedstawicieli tego zawodu, a mimo to we wszystkich wydawnictwach encyklopedycznych przypisuje mu się reprezentowanie tego gatunku sztuki. Nie ma w tym nic obraźliwego, ale zagadnieniu temu należy poświęcić więcej uwagi. Otóż w czasach nam współczesnych, na arenach cyrkowych można jeszcze spotkać mało znanych artystów sztuki iluzji, ale większość z nich stroni od cyrku i swoje pokazy prezentuje w salach widowiskowych i na estradach choćby ze względu na warunki pracy umożliwiające im zademonstrowanie większego zakresu swoich dokonań zawodowych. Arena cyrkowa te możliwości w znacznym stopniu ogranicza. Wprowadzone kilka lat temu ministerialne egzaminy dla aktorów estradowych, przyznające iluzjonistom status aktora estradowego w specjalności iluzjonista, również w jakimś stopniu usankcjonowały ten gatunek sztuki jako gałąź sztuki estradowej. Nie widzę, więc powodu, aby w dalszym ciągu iluzjonistów uważano za artystów cyrkowych. Sztuka iluzji to sztuka figlarnego myślenia, a sztuka cyrkowa, to pean na cześć tężyzny fizycznej. Zresztą ta ostatnia wywodzi się od starożytnych gladiatorów. Jak z powyższego wynika występuje tu wyraźna różnica, którą wreszcie należałoby zauważyć.

Caroni
Wszelkie prawa zastrzeżone dla autorów serwisu © Fenix