Krajowy Klub Iluzjonistów

    Według horoskopu Majów, osoby urodzone w znaku Rubinu (10.04.1947r. w Poznaniu) są indywidualistami, pełnymi wiary w siebie, konsekwentne i zdecydowane. Lubią dominować i przewodzić. Są pracowite, więc nic dziwnego, że często osiągają sukces. Doskonale radzą sobie z kłopotami, odznaczając się dużym poczuciem praktycyzmu. Ile w tej przepowiedni astrologicznej prawdy, pozostawiam ocenie czytelnika, który za chwilę zgłębi fakty z życia bohatera tej biografii.
    Andrzej Słowiński – pseudonim artystyczny Eldamaso – jak sięgnąć pamięcią, od najmłodszych lat zafascynowany był cyrkiem. Rozbity na poznańskim placu namiot, przyciągał go jak magnes. Z wypiekami na twarzy oglądał ewolucje na arenie cyrkowej, ale tak naprawdę, zawsze czekał na pokaz w wykonaniu mistrza czarodziejskiej laseczki. W wieku 13 lat obejrzał któregoś już z kolei iluzjonistę... Tym razem, był nim występujący gościnnie na arenie polskiego cyrku iluzjonista z Węgier. Andrzej ku swojemu zaskoczeniu domyślił się kilku sekretów trików i to był przełom w jego krótkim życiu. Na początek kupił książkę Wadimowa pt. „Sztuki Magiczne”. Zafascynowany jej treścią, spędzał nad nią długie wieczory nie rzadko widząc siebie na cyrkowej arenie. Kilka z poznanych trików wyuczył się do tego stopnia, że mógł je zademonstrować w gronie rodzinnym. Kończył właśnie podstawówkę i zamarzyła mu się dalsza nauka w szkole cyrkowej, ale rodzice tę zachciankę wybili mu z głowy. Zgodnie z ich wolą rozpoczął naukę w przyzakładowej szkole H. Cegielskiego. Nauka zawodu to jedno, a pasjonujące go hobby to drugie. Tego ostatniego nie zaniechał i w swoim środowisku był już znany jako iluzjonista amator. Pierwszy swój występ publiczny, odhaczył na własnym balu maturalnym. W dwa lata później na jednej z imprez okolicznościowych, poznał organizatora, który roztoczył nad nim skrzydła opiekuńcze i wprowadził go w świat sztuki estradowej. Jak dziś wspomina, rok 1975 był początkiem jego drogi artystycznej w dziedzinie sztuki tworzenia złudzeń. Minęło, więc 30 lat od postawienia przez niego pierwszych kroków na krajowych estradach. Żeby tę drogę zapiąć na ostatni guzik, w roku 1976 Andrzej wstąpił do Krajowego Klubu Iluzjonistów i pozostaje jego oddanym członkiem do dzisiaj. W odróżnieniu od innych kolegów, stawał w szranki konkursowe, prezentując swoje programy na Kongresach w Łodzi, jak również za granicami naszego kraju. W plejadzie polskich i zagranicznych gwiazd sztuki iluzji zajmował miejsca od 9 do 12. Dziś te starty wspomina jako udane. Dzięki nim zdobył szlify profesjonalisty. Jak wspomina, wiele zawdzięcza kolegom po fachu... Bez zastanowienia wymienia nieżyjącego już Waldemara Wagnera i swojego imiennika Andrzeja Słowińskiego – Astralvi z Wrocławia. To oni udzielali mu pierwszych praktycznych wskazówek w jego codziennych potyczkach z trikami, które co tu owijać w bawełnę, lubią czasami płatać figle. W 1995 roku Andrzej stał się „sobie sterem i okrętem”. W rodzinnym mieście założył Agencje Artystyczną „As”, która w pełni spełnia jego oczekiwania. W trzy lata później został członkiem czeskiego klubu iluzjonistów. I tak, od wielu już lat, Eldamaso dzieli swój czas między występy estradowe, a chwile spędzone w domu rodzinnym.
Caroni
Wszelkie prawa zastrzeżone dla autorów serwisu © Fenix