Krajowy Klub Iluzjonistów

    Widz, który ogląda jego występ, natychmiast konstatuje, że ma do czynienia z urodzonym komikiem, który począwszy od scenicznego stroju, stara się śmieszyć i bawić. Jerzy Paja urodził się 2 stycznia 1945 roku w Rzeszowie. Horoskop chiński przypisuje tej dacie symbol koguta, a te jak wiadomo wyrastają ponad przeciętność i łatwo je dostrzec w tłumie gdyż lubią się wyróżniać. Są pełne czaru i potrafią się znaleźć w każdej sytuacji. Pragną być podziwiane. Mają jednak drobną wadę... Nie lubią gdy ktoś wtrąca się w ich sprawy, ale też nie interesują się problemami innych. Nie chcą nikomu nic zawdzięczać. Choć sprawiają wrażenie nieco roztrzepanych, potrafią oddać się swej pracy bez reszty. Ile jest prawdy w tym horoskopie, wie tylko ten kto go napisał. Jerzy zainteresował się sztuką Iluzji jeszcze w szkole podstawowej po obejrzeniu pokazu iluzjonisty Władysława Kieresa. Od tej chwili był stałym widzem na pokazach mistrzów sztuki złudzeń i wiernym czytelnikiem rzeszowskich bibliotek. Oczywiście interesowały go książki z dziedziny „sztuki niewinnego oszukiwania”. Pochłaniał je jednym tchem. Iluzja stała się jego sensem życia. W 1965 roku, Jerzy zdał maturę w Technikum Budowlanym w Rzeszowie. W jakiś czas później znalazł się w jednostce wojskowej, aby spełnić swój męski obowiązek. A, że wojsko często maszerowało na kultury zew, po raz drugi przyszło mu stanąć oko w oko z mistrzem czarodziejskiej sztuki. Tym razem był nim Juliusz Nemo, znany wówczas iluzjonista. Pasja do sztuki iluzji odżyła. Pod koniec służby wojskowej, wiedział już, że iluzja jest jego przeznaczeniem. W 1976 roku – już jako cywil – wstąpił do rzeszowskiego kółka iluzjonistów, które prowadził Tadeusz Chwałka w Wojewódzkim Domu Kultury. Od niego dowiedział się, że w Łodzi działa Krajowy Klub Iluzjonistów, więc czym prędzej do niego wstąpił i już w rok później znalazł się w gronie mistrzów „czarodziejskiej laseczki” na II Kongresie gdzie spotkali się iluzjoniści z całej Europy. Pierwsze zetknięcie z profesjonalną sztuką iluzji przyniosło efekty. Jerzy opracował własny program, doszlifował szczegóły i nawiązał współpracę z Estradą Rzeszów. Z grupą aktorów ruszył w trasę z programem pt. „Zaczarowany rower”, którego przesłaniem było bezpieczeństwo na drodze. Później przyszły następne programy w nowych składach osobowych. Dużą popularnością wśród dziatwy szkolnej, cieszyło się widowisko „Humor.Iluzja.Piosenka”. W Okręgowym Ośrodku Tanecznym z grupą rzeszowskich aktorów, występował w spektaklu pt. „Zaczarowana choinka” w którym to wystąpił 270 razy w szkołach, klubach prasy i książki, domach dziecka i szpitalach. Za tę działalność, ZW TPD wyróżniło go odznaka „Przyjaciel dziecka”. Zdarzyło się, że Jerzy wraz z zespołem tanecznym „Ekrol” z Łańcuta wyjechał do Grecji gdzie przez dwa miesiące bawił mieszkańców różnych miast i miasteczek. Po powrocie do kraju, jako aktor – iluzjonista, zagrał jedną z ról w bajce „Zimowa opowieść” w Teatrze im. W. Siemaszkowej. Kiedy spektakl zszedł z afisza, Jerzy ponownie nawiązał współpracę z Estradą Rzeszów. Lata mijały. Dziś z rozrzewnieniem wspomina swoją drogę artystyczną. Najlepszy okres ma za sobą, ale wierzy, że w swoją szczęśliwą gwiazdę. Na pytanie: I co dalej? - odpowiada: „Ostatnie lata są ciężkie dla aktorów estradowych. Występy mam sporadycznie. Zresztą już nie ten wiek. Nadszedł czas dla młodszych. Ja jednak pozostanę wiernym tej sztuce... zwłaszcza komicznej i manipulacjom”. Głowa do góry. Świat nie kończy się na jednej estradzie.
Caroni
Wszelkie prawa zastrzeżone dla autorów serwisu © Fenix