Krajowy Klub Iluzjonistów

    Chiński horoskop głosi, że osoby urodzone w roku Smoka (29.03.1952 w Gorlicach) z natury rzeczy są szczęściarzami. Od wczesnych lat uważają siebie za kogoś wyjątkowego, a osoby bliskie i znajomi w tym mniemaniu ich utwierdzają. Smoki mają wdzięk, wyobraźnię i są inteligentni. W życiu potrafią wiele zdziałać bezinteresownie. Poprzeczkę zawsze stawiają sobie bardzo wysoko, a potem zdziwione zauważają, że inni nie są w stanie dotrzymać im kroku. Ich wiara we własne siły, sukces i optymizm są zaraźliwe dla innych. Nic więc dziwnego, że Smokom często pierwszym udaje się zrealizować to, co dla innych wydaje się niemożliwe.
    Bohater tej biografii, którego cechy charakteru wyjątkowo odpowiadają horoskopowi chińskiemu, urodził się w rodzinie o zainteresowaniach artystycznych. Członkowie jej byli z wykształcenia muzykami, a Stefan Jaśkowski - głowa rodu był multi instrumentalistą, człowiekiem bardzo wrażliwym. Nie kto inny, ale właśnie on wprowadził syna w zaczarowany świat iluzji. Pod jego okiem Mały Wiesio przygotował swój pierwszy „magiczny pokaz” z którym wystąpił przed dziatwą szkolną i gronem nauczycielskim. Tak mu się to spodobało, że czas wolny od nauki zaczął poświęcać budowie magicznych rekwizytów i ćwiczeniom. Pedagodzy dostrzegli jego nietuzinkowe zainteresowania i wykorzystywali je podczas okolicznościowych akademii szkolnych. Rok 1964 Wiesio zapamiętał na zawsze... Tego właśnie roku do miasteczka w którym mieszkał, zawitał Cyrk „Arlekin”. Zauroczony jego magiczną atmosferą, Wiesiek zdobywa sympatie ludzi cyrku i każdą wolną chwilę spędza w ich otoczeniu. Pomaga im jak potrafi. Zamiata arenę nosi wodę dla zwierząt, a w nagrodę zasiada na widowni, aby obejrzeć przedstawienie. Po trzech dniach Cyrk wyjeżdża z miasteczka. Razem z nim znika Wiesio. Małoletniego uciekiniera szybko jednak odnaleziono i doprowadzono pod skrzydła rodziców. Ta eskapada mogła się dla niego zakończyć nieprzyjemnie, ale głowa rodziny po chwili namysłu powiedziała: Moja krew! Ja też kiedyś dałem drapaka. I tak zakończyła się przygoda Wiesia z cyrkiem. Miłość do cyrku jednak pozostała. Wiesław Jaśkowski przyrzekł sobie, że po ukończeniu szkoły zostanie iluzjonistą i będzie występował na arenach wszystkich cyrków na świecie. Były to na razie tylko marzenia, ale do ich realizacji zmierzał wytrwale. Zapamiętale czytał książki poświęcone tematyce cyrkowej i iluzjonistycznej. Z codziennej prasy wyławiał informacje, które pogłębiały jego wiedzę o sztuce do której zapałał prawdziwą miłością. Jego zapał dostrzegli wreszcie dorośli. Rodzice i ich znajomi postanowili spełnić marzenia Wieśka i tak oto na pobliskim placu stanął niewielki namiot cyrkowy pod którym Wiesław i jego koledzy pewnego popołudnia wystąpili przed dziecięcą publicznością z prawdziwymi numerami cyrkowymi. Wiesław w tym pokazie wystąpił jako konferansjer i iluzjonista. Program zresztą powtórzono jeszcze kilka razy na festynach i okolicznych imprezach. O amatorskim cyrku zrobiło się głośno. Redakcje „Zwierciadła” i „Kobieta i życie” napisały: „... w Gorlicach mały chłopiec założył dziki cyrk i daje występy w terenie”. Widocznie informację przeczytali panowie ze Zjednoczonych Przedsiębiorstw Rozrywkowych bo na kolejnym przedstawieniu pojawili się nieoczekiwani goście: Stanisław Pietruch - dyr. Szkoły cyrkowej w Julinku, pan Monastyruk - instruktor akrobatyki, oraz Witold Spychalski. Wizytacja dla młodego zapaleńca wypadła pomyślnie, bo z nowym rokiem szkolnym Wiesław Jaśkowski został przyjęty (po zdaniu egzaminu) do Państwowego Studium Cyrkowego w Julinku. Był rok 1972. Dla młodego pasjonata, zabawa się skończyła, Zaczęły się żmudne ćwiczenia akrobatyczne, ekwilibrystyczne, żonglerskie i woltyżerka. Po zajęciach praktycznych Wiesław i inni uczniowie szkoły cyrkowej z uwaga słuchali wykładów z historii cyrku, teatru i kabaretu. W klasie Mariana Glinki - znanego aktora, słuchacze studium uczestniczyli w zajęciach poświęconych grze aktorskiej i charakteryzacji. Podstawy baletu i tańca nowoczesnego, poznawali na lekcjach profesor Ireny Kordy. Wiesław Jaśkowski ciągle jednak wierzył, że po ukończeniu szkoły zostanie iluzjonistą. Pewnego dnia, zwierza się ze swoich marzeń ówczesnemu dyrektorowi artystycznemu ZPR - Władysławowi Kieresowi. Ten poznawszy zamierzenia ucznia, tak mu rzekł: „Chcesz zostać dobrym iluzjonistą? Najpierw musisz poznać podstawowe umiejętności artystów cyrkowych. Musisz dobrze poznać arenę, która jest okrągła. Na scenie masz widzów po jednej stronie. W cyrku publiczność siedzi dookoła. Właśnie dlatego iluzjoniści występujący w cyrku mają doświadczenie i potrafią się odnaleźć na arenie i na scenie”. Wiesław przyjął sobie te słowa do serca i rozpoczął systematyczna naukę trików pod okiem Tadeusza Grabowskiego - wykładowcy w Julinku, znanego w tamtych latach iluzjonisty. Jako iluzjonista zawodowy, po raz pierwszy pojawia się w programach dla dzieci prowadzonych przez Henryka Pijanowskiego i Marka Grota z warszawskiej telewizji. Z biegiem czasu gwiazdy estrady angażują go do takich widowisk jak „My to lubimy” Jolanty Gall czy też „Z igły widły” Lucyny Legut. W 1973 roku Wiesław Jaśkowski zdaje egzamin końcowy w Państwowym Studium Cyrkowym, a w 1975 roku Komisja Weryfikacyjna dla Aktorów Estradowych przyznaje mu tytuł artysty iluzji. Wiesław rozpoczyna w pełni zawodowe życie artysty cyrkowego. Występuje w cyrkach „As”, „Arlekin”, „Tramp” i „Bajka”. W tym ostatnim gra jedną z ról w sztuce „Marysia wśród krasnoludków”. Wiesław mile wspomina również występy w kabarecie „Frico” prowadzonym przez Józefa Prutkowskiego. Ale „być iluzjonistą” oznacza ciągłą wędrówkę po kraju. Wraz z żoną - nasz bohater - w różnych składach aktorskich i z różnymi programami występuje na scenach i estradach całego kraju. Wreszcie los mu sprzyja. Małżeństwo Jaśkowskich otrzymuje pierwszy kontrakt zagraniczny. Oboje wyjeżdżają do Włoch, gdzie zadomowią się na długie 15 lat. Z tamtych lat w pamięci zachowali występy w takich przybytkach lekkiej muzy jak: Moulin Rogue, Scaccomatto, River - Club, Gattopardo i Carousel. Nie gardzili również pokazami bezpłatnymi organizowanymi na cele charytatywne. W ich zbiorach znajdują się podziękowania od takich organizacji jak: „Danza, Sport Luino” czy „La Nostra Famoglia”. Ich pokazy nagrywały telewizje TV - Barbara, TV - 9, TV - Pescara i TV - Pordenone. Podczas zagranicznych tournee, Wiesław poznał wielu znakomitych iluzjonistów. Znaleźli się wśród nich: Jan Forster - iluzjonista z Niemiec, Duo Alpha z Francji, profesor Alberto Sitta, Bernard Darber i inni. Z niektórymi przyjaźni się do dzisiaj. Na plakatach „Sccaccomatto” przechodnie mogli przeczytać: W wieczornych spektklach grudniowych 1991 roku wystąpią: Balet Play Back z paryskiego Crazy Horse, ekwilibrysta Deborah Stafford z Italii, Queen Night z USA, Havis Magic - iluzjonista z Polski, Vision Company z Bułgarii oraz Czarny Teatr z Budapesztu. W tym miejscu czytelnikowi należy się wyjaśnienie... Wiesław Jaśkowski od lat występuje pod pseudonimem Havis. W latach 1988 - 2004 artystę goszczą niemal wszystkie kabarety w Europie i w Emiratach Arabskich. W 2004 roku na krótki czas obejmuje stanowisko dyrektora cyrku „Clown”. Po latach tułania się po świecie osiada na stałe w kraju. Spotyka się z kolegami i przyjaciółmi, aby powspominać miniony czas. Jego serdecznym przyjacielem z którym najmilej spędza chwile, jest polski iluzjonista Jerzy Strzelecki - Jur. Havis nie myśli jak na razie o emeryturze. Ciągle bawi widzów swoim kunsztem. Na pytanie: Jak z perspektywy czasu ocenia swój wybór zawodu? - odpowiada: Nie wybrałbym innego zawodu, nawet rodząc się raz jeszcze!
Caroni
Wszelkie prawa zastrzeżone dla autorów serwisu © Fenix