Krajowy Klub Iluzjonistów

    Żaden ze współczesnych iluzjonistów w USA nie cieszy się większą i bardziej zasłużoną sławą niż nestor amerykańskich magików Harry Blackstone. W ciągu dziesięcioleci oglądało go ponad 30 milionów ludzi. Jego nazwisko stało się wzorem dla kilku generacji iluzjonistów.
    Urodził się w Chicago w roku 1885 jako Harry Bouton. Mając 13 lat oglądał po raz pierwszy przedstawienie Harry'ego Kellara, który wówczas znajdował się u szczytu sławy. Ta fascynacja iluzją w tak młodym wieku zaważyła na dalszym losie artysty. Ale do sławy wiedzie przecież daleka droga...
    Ponad 10 lat wytrwale studiował i szukał Bouton-Blackstone własnych środków wyrazu, by wreszcie jako 23-letni młodzieniec wystąpić po raz pierwszy samodzielnie. Jego program przyniósł mu nadspodziewanie szybko znaczny sukces. Rozbudowywał go więc, ulepszał, doskonalił, gromadził wiele rekwizytów, by w roku 1914 olśnić publiczność znakomicie przygotowaną premierą, która już wówczas była tym, co współcześnie zwiemy pełnospektaklowym estradowym show.
    W czasie pierwszego większego turne po Stanach Zjednoczonych Harry Blackstone występował m.in. w teatrze w Los Angeles. I oto pewnego wieczoru, po przedstawieniu, wszedł na scenę siwy, starszy pan, by mu pogratulować. Był to Harry Kellar, ten sam sławny iluzjonista, którego sztuka zainspirowała w dzieciństwie Blackstone'a. Nawiązał on serdeczną przyjaźń z młodym kolegą i przez wiele lat przekazywał mu swoje pomysły i służył pomocą.
    W latach dwudziestych naszego wieku wyspecjalizował się Blackstone - jako jedyny w tego typu imprezach - w jednogodzinnych, iluzjonistycznych programach estradowych. Łączył w nich szereg zaskakujących trików z prowadzoną w szalonym tempie rewią dużej iluzji. Ten rodzaj spektakli pozwalał mu z powodzeniem występować w wielu lokalach rozrywkowych i na deskach ówczesnych teatrów.
    Szczególny sukces artystyczny i kasowy przyniosły mu przedstawienia, w których prezentował triki „znikajacy koń”, „znikające auto” czy „znikający wielbłąd”, a także słynny program z „magiczną armatą”. A jednak najmocniejszym atutem Blackstone'a pozostała sztuka manipulacji, którą zazwyczaj prezentował przed kurtyną z niedościgłym wdziękiem, elegancją i prawdziwą maestrią.
    Sukcesy Blackstone'a były tak wielkie, że w przeciwieństwie do innych artystów iluzji nie podejmował on wojaży zagranicznych, ograniczając sie do podróży po Stanach, gdzie zawsze entuzjastycznie witała go wierna publiczność.
    Jednym z najbardziej udanych programów był w latach 30-tych przygotowany „Blackstone Show 1001 cudów”, przy którym pracowało 32 asystentów. Składało się nań mnóstwo zadziwiających trików scenicznych, m.in. pojawiały się i znikały skrzynie, radioaparaty, klatki z ptaszkami, fontanny, butelki, króliki, opony samochodowe, kwiaty w olbrzymiej ilości itp. W programie „Iluzja w dżungli” przy grzmocie piorunów i ulewnym deszczu zjawiały się i znikały z przed oczu śliczne dziewczęta. Inne udane prezentacje Blackstone'a nosiły nazwy: „Indyjski sznur”, „Skrzynie piratów”, „Dziewczyna bez środka” czy „Miss Osram” - program w czasie którego 24 oślepiająco jarzących się żarówek przenikało ciało młodej dziewczyny.
    Większość trików Blackstone'a opublikowana jest w książce pt. „Blackstones Magic Modern”, oraz „Card Magic and Secret of Magic”.
    Harry'ego Blackstone'a nadal otacza powszechny szacunek i sympatia. W uznaniu zasług przyznane mu zostały wysokie odznaczenia. Dla współczesnych jest on częścią historii sztuki iluzji, której był świetnym inspiratorem, wykonawcą i zasłużonym pedagogiem.
Wszelkie prawa zastrzeżone dla autorów serwisu © Fenix