Krajowy Klub Iluzjonistów

    Iluzjonista Dante (Harry Jansen 1883 – 1955) był Amerykaninem pochodzenia duńskiego. Zanim został prestidigitatorem, był aktorem dramatycznym. W 1924 roku rozpoczął triumfalny pochód przez wszystkie estrady świata, prezentując bogaty repertuar trików iluzjonistycznych w niezwykłej oprawie scenograficznej. Dante był kontynuatorem tradycji tych iluzjonistów, którzy prezentowali efekty iluzjonistyczne w stylu Mefistofelesa. Ostro zakończona bródka, wyrazista charakteryzacja oraz strój diabła, upodabniały go do baśniowej postaci filozoficznej, z pobłażliwym uśmiechem spoglądającej na reakcje widzów oglądających jego „cuda”. To co czynił było doskonałe technicznie i aktorsko. Obok efektownych manipulacji artysta demonstrował dotychczas nieoglądane duże iluzje. Nawet zapożyczone od innych iluzjonistów efekty jak np. „wodna symfonia”, którą prezentował Tenichi czy „ożywające straszydło” Harry Kellera nabierały oryginalności dzięki jego mistrzowskiemu aktorstwu.
    Duże wrażenie wywoływał na widzach, wymyślony przez Dantego wariant triku „przestrzelony człowiek”. Artysta owijał wstążką ołówek, uprzednio zaznaczony przez widzów i nabijał nim strzelbę. Na ekranie przymocowywano tarczę strzelniczą, a przed nią ustawiano asystentkę. Dante strzelał w jej kierunku, a widzowie ze zdziwieniem obserwowali lecący w powietrzu ołówek, z którego rozwijała się wstążka. „Pocisk” przenikał przez ciało asystentki, tarczę i ekran, ciągnąc za sobą kolorową wstążkę. Kończąc ten efektowny trik Dante sprowadzał asystentkę na widownię aby publiczność mogła sprawdzić, że tasiemka rzeczywiście „przeszywa” jej ciało.
    Jedna z nowości jakie ten artysta urzeczywistnił na estradzie był trik o nazwie „zagadkowy domek”. Na oczach widowni asystenci budowali na scenie z fornirowych płyt maleńki domek. Zaledwie położyli na dachu ostatnia płytę, drzwi domku otwierały się i z jego wnętrza jeden za drugim wychodzili asystenci, którzy w żadnym wypadku nie byli w stanie się w nim pomieścić. Do historii przeszedł również jego trik polegający na pojawieniu asystentki w szklanym akwarium wypełnionym wodą, czy też „golibroda”, który golił artystę, aby na koniec okazać się nim samym. Kiedy publiczność opuszczała salę widowiskową, długo jeszcze komentowano nieoczekiwane pojawienia i zniknięcia asystentek, wśród których efekt zniknięcia i pojawienia partnerki iluzjonisty w skrzyni zawieszonej nad widownią wydawał się być nie do rozwikłania.
Caroni
Wszelkie prawa zastrzeżone dla autorów serwisu © Fenix