Krajowy Klub Iluzjonistów

    W hitlerowskiej III Rzeszy, ogromnym wzięciem cieszył się niemiecki iluzjonista Helmut Ewald Schreiber ps. Kalanag. Urodzony w Stuttgarcie sztukę iluzji początkowo traktował amatorsko. Zetknąwszy się z nią w młodości pozostał jej wierny do końca życia. Zanim jednak został profesjonalnym iluzjonistą związał się z filmem. W okresie hitlerowskiej dyktatury został dyrektorem handlowym wytwórni filmowej „Bawaria” i „Tobis”, w których hołdując ówczesnej propagandzie wyprodukował około dwustu tandetnych filmów. W czterech z nich, min. „Nowicjuszu” i „Wędrującym narodzie” czołowe role odtwarzali iluzjoniści. Ciesząc się poparciem i zaufaniem władców Trzeciej Rzeszy stanął również na czele ruchu iluzjonistycznego. W krótkim czasie zostaje naczelnym redaktorem fachowego czasopisma „Magie”, a następnie Prezydentem „Magischen Zirkels” w Niemczech, na którym to stanowisku pozostał do końca wojny. Po upadku Trzeciej Rzeszy do śmierci był honorowym Prezydentem tej organizacji. Zapewne likwidacja wytwórni filmowej „Tobis” przyczyniła się do tego, że Schreiber zajął się sztuka iluzji profesjonalnie. W roku 1947 pod pseudonimem Kalanag, poprzedzony szumna reklamą, wystąpił we własnej, wystawionej z dużym przepychem rewii sztuki iluzji. Czego w niej nie było! W przedstawieniu uczestniczyło kilkudziesięciu asystentów, dziesięcioosobowy balet żeński, doskonała orkiestra rozrywkowa, tresowane zwierzęta i mnóstwo dużych iluzji. Poszczególne efekty iluzjonistyczne były przeplatane żartobliwymi skeczami, popularnymi piosenkami, wstawkami tanecznymi i solowymi partiami orkiestry. Spektakl trwał trzy godziny. W ciągu tego czasu Kalanag demonstrował pięćdziesiąt trików iluzjonistycznych. Recenzenci z uznaniem pisali o rewii Kalanaga podkreślając jej widowiskowość, szybkie tempo, barwne obrazy, bogactwo efektów trikowych i doskonałą oprawę muzyczną. Tak naprawdę była to rewia przygotowana z myślą o mieszczańskiej publiczności, której wymagania artystyczne mogło zaspokoić tego typu widowisko. Kiedy w latach siedemdziesiątych rewia „Kalanag”, na której czele stał już peruwiański iluzjonista Richardo gościła w naszym kraju recenzenci pisali: „Rewia „Kalanag” w niczym nie zachwyciła... stare efekty iluzjonistyczne nie zaskoczyły widzów... Peruwiańczyk Richardo nie przejął pałeczki po swoim mistrzu...” Tak naprawdę Richardo przejął rewię, a ta była taka, jaka była.
    W rewii Helmuta Schreibera efekty iluzjonistyczne składały się z takich trików, jak: „latająca dama”, „indyjska lina”, „zniknięcie samochodu” i „przepiłowywanie Glorii Voss na trzy części. Piosenkarka pojawiała się wewnątrz dużego czerwonego balonu trzymając w ręku gorejącą pochodnię. Balon niespodziewanie znikał ujawniając artystkę. Żywy pyton trzymetrowej długości rozpływał się w powietrzu, a gołębie przelatywały przez szklana taflę. Gloria de Voss trzymała zwykła kartę do gry. Kalanag nabijał broń pociskiem, do którego była przywiązana tasiemka, mierzył i... Pocisk przebijał kartę i ciało asystentki. Linie jego lotu znaczyła tasiemka. Gloria de Voss występowała również w rewii jako poskromicielka lamparta. Rewii nie ominęły również efekty „zza grobu”. Na scenie wyłożonej czarnym aksamitem, w przyciemnionych światłach jaśniały kontury trumny zaznaczone fosforyzującą farbą. Wolno unosiło się wieko trumny i wstawał z niej fosforyzujący szkielet człowieka. Z głębi sceny wyciągały się ku niemu ręce niewidocznych kościotrupów. To był koszmarny obraz, który zbyt wyraźnie kojarzył się z tragedia wielu ludzi zamordowanych w latach okupacji hitlerowskiej, jeżeli nawet nie było to zamiarem twórcy rewii. Ale odczucia pozostały.
Caroni
Wszelkie prawa zastrzeżone dla autorów serwisu © Fenix