Krajowy Klub Iluzjonistów

    Richard Cardini zapisał się w dziedzinie magii wieloma osiągnięciami. Był pierwszym iluzjonistą, który manipulował wachlarzami z kart i mnożył zapalone papierosy. Lubił wymyślać triki nie tylko dla siebie, ale i dla innych iluzjonistów.
    „Kiedy pracuję - mówił - staram się sprawiać wrażenie, że robię rzeczy zupełnie naturalne”. I robił to z powodzeniem. Zarówno recenzenci jak i iluzjoniści jednakowo oceniali mistrzostwo Cardiniego.
    Właściwie nazywał się Richard V. Pitchford. Urodził się w małej wiosce rybackiej w Walii w 1894 roku. Rodzina Pitchfordów nie była zamożna i Cardini we wczesnym dzieciństwie zaczął pracować jako chłopiec na posyłki.
    W wieku 17 lat wstąpił do armii brytyjskiej. Podczas długich dni w okopach po raz pierwszy przyszło mu na myśl, aby wykorzystać swoje zdolności żonglerskie. W grubych, żołnierskich rękawicach trudno było manipulować pojedynczymi kartami, łatwiej większą ich ilością. Zwróciło to uwagę jednego z przełożonych Pitchforda, Lejtnanta Legge\'a, który nigdy przedtem nie widział, aby iluzjonista manipulował wachlarzami z kart. Wówczas Pitchford zaczął świadomie pracować nad trikami z wachlarzami. Legge odegrał jeszcze inną rolę w karierze Pitchforda. Był pierwowzorem scenicznej charakteryzacji Cardiniego - angielskiego dżentelmena, pełnego godności, o nienagannych manierach, z monoklem w oku, w białych rękawicach, w cylindrze i we fraku.
    W 1916 roku w pobliżu Pitchforda eksplodowała bomba. Ciężko ranny byłby niechybnie został zaliczony do poległych, gdyby nie jeden z żołnierzy, który dostrzegł, że Pitchford jeszcze oddycha. Zabrano go do szpitala. Powrót do zdrowia był bardzo powolny. Pitchford po jakimś jednak czasie był na tyle sprawny, że zaczął znowu pracować. Kiedy poprosił o stolik do kart, przyniesiono mu go, ale kiedy poprosił o parę białych rękawiczek, znalazł się na oddziale dla psychicznie chorych. Psychiatrzy orzekli jednak, że nie jest wariatem i odtąd mógł urządzać pokazy dla pozostałych pacjentów. Po 18 miesiącach, gdy został zwolniony ze szpitala, postanowił zostać zawodowym iluzjonistą.
    Nie powiodło mu się od razu. Rok 1918 zastał go demonstrującego swoje triki w jednym z domów towarowych w Londynie. Po pewnym czasie zdecydował się pojechać do Australii. W Sydney, w jednym z największych teatrów miasta - Tivoli, jego występ stał się sukcesem. Do tej pory Pitchford występował pod pseudonimem Val Reymond i pokazywał triki z kartami, szalami i diamentowymi naparstkami. Ponieważ pewien Amerykanin występował pod pseudonimem Wielki Raymond, agencja skłoniła Pitchforda do zmiany pseudonimu. W ten sposób stał się Cardinim.
    Po raz pierwszy Cardini pojechał do Stanów Zjednoczonych w 1926 roku. Występował na Zachodnim Wybrzeżu pokazując triki z naparstkami i szarfami. Rzeczy przybrały inny obrót, kiedy spotkał Swan Walker. Swan widziała po raz pierwszy Cardiniego w Chicago. W kilka tygodni później spotkała go ponownie na wakacjach w Michigan. Zafascynowana przystojnym wykonawcą Swan poszła za kulizy i przedstawiła mu się. Po czterech tygodniach pobrali się. Byli małżeństwem przez 47 lat, aż do śmierci Cardiniego w 1973 roku.
    Na krótko po ślubie Swan stała się asystentką Cardiniego. Według słów Swan - „przydała pokazowi nieco blasku”. Kiedy inni iluzjoniści zaczęli pokazywać triki z szarfami i naparstkami, Cardini znowu pokonał ich pokazując triki z bilardowymi kulami i papierosami. Mówienie podczas pokazów zastąpił mimiką. Razem wpadli na pomysł, aby przebrać Swan w kostium boya.
    Przedstawienie rozpoczynała Swan zapowiadająca ukazanie się Cardiniego. Następnie ukazywał się Cardini z roztargnieniem czytający gazetę. Był nieskazitelnie ubrany: w cylindrze, we fraku, w narzuconej na ramiona pelerynie z purpurową podszewką, z monoklem w oku i w białych rękawiczkach. Był dżentelmenem w każdum calu. Kiedy tak trzymał gazetę, nagle spostrzegał w ręku wachlarz kart. Rzucał jedną garść po drugiej, ale karty nie przestawały się pojawiać. Zaledwie Cardini uporał się z kartami pojawiały się bilardowe kule, których osiem ukazywało się między palcami jego rąk. Czasem Cardini był tak zaszokowany tym, co się działo, że monokl wypadał mu z oka. Okazując wstręt strząsał spomiędzy palców komplet po komplecie kul bilardowych. W końcu kule przestawały się pojawiać i Cardini decydował się odpocząć zapalając papierosa. Nie mógł zrobić gorszej rzeczy! Zapalone papierosy zaczynały się ukazywać ze zwariowaną szybkością. Ledwie zdążył jednym się zaciągnąć, gdy już następne pokazywały się pomiędzy każdą parą palców. Strząsał jedną partię i natychmiast pojawiała się następna. Po jakimś czasie znikały papierosy, a pojawiały się cygara. Pod koniec pokazu Cardini „wyławiał” z powietrza fajkę i opuszczał scenę pykając z niej.
    Pomimo niezwykłej natury swoich trików Cardini zawsze zachowywał zimną krew prawdziwego dżentelmena.
    Szczupły, wysoki, elegancki, promieniował urokiem gwiazdy filmowej. John Northern Hillard w swojej książce „Wielki iluzjonista” porównuje Cardiniego do Fread Astaire'a.
    Richard i Swan Cardini wiele podróżowali po Europie i Stanach. W Londynie występowali przez 10 miesięcy w teatrze Palladium, dali także specjalne przedstawienie dla rodziny królewskiej. W Nowym Yorku wystąpili w Radio City Music Hall i w The Palace Theater.
    Początkowo Cardinowie podróżowali po kraju w przyczepie, którą przedkładali nad hotelowe pokoje. Później kupili dom w Jamaice, w stanie Nowy York. Mieli dwoje dzieci. W 1966 roku zamieszkali na stałe na północy stanu Nowy York. Tam, w 1973 roku Cardini zmarł.
Wszelkie prawa zastrzeżone dla autorów serwisu © Fenix