Krajowy Klub Iluzjonistów

    Czasem widzi się na scenie rzeczy nieprawdopodobne. Dotyczy to pokazu Siegfrieda Fischbackera i Roya Horna. Ich wielka iluzja z 650 funtowym tygrysem, 750 funtowym lwem, i czarną panterą należy do najbardziej dramatycznych w światowej magii.
    Występ rozpoczyna Siegfried ubrany tradycyjnie we frak, prezentując manipulacje z gołębiami. Oświetla go punktówka, reszta sceny pogrążona jest w mroku. Podczas tej części przedstawienia Roy pracuje jako jego asystent. Pokazy z gołębiami spełniają dwie funkcje: prezentują Siegfrieda i Roya jako typowych iluzjonistów i skupiają uwagę widzów wyłącznie na scenie od samego początku przedstawienia. Dalej pokazują swoją wersję trików Houdiniego z uwalnianiem się, ale w przyśpieszonym tempie. Tricki te są tak efektowne, że nawet w rękach mniej sprawnych iluzjonistów budzą okrzyki zachwytu, cóż dopiero w wykonaniu Siegfrieda i Roya.
    Orkiestra gra taniec z szablami. Roy stoi uśmiechnięty, Siegfried zakuwa go w lśniące, srebrne kajdanki. Następnie Roy wchodzi do drewnianej skrzyni, gdzie Siegfried zawiązuje go w worku, potem zamyka skrzynię, obwiązuje ją liną i siada na niej okrakiem. Opada kurtyna i niemal w tym samym momencie się podnosi. Na miejscu Siegfrieda, na skrzyni, siedzi uśmiechnięty Roy. Rozwiązuje linę i otwiera skrzynię. Ze skrzyni wychodzi Siegfried. Obaj są w dodatku przebrani w inne kostiumy.
    Ale najefektowniejszy moment pokazu dopiero nastąpi. Ledwie skończyli jeden trik, już zaczynają następny. Na scenę wjeżdża wielka klatka na kółkach. Siegfried nakrywa ją płachtą, a kiedy ją po chwili zdejmuje, oczom widzów ukazuje się uwięziony w klatce tygrys. Niemal równocześnie tygrys znika, a na jego miejscu, w klatce, pojawia się Roy. Minutę później tygrys znajduje się już wewnątrz skrzyni stojącej nie opodal na scenie. Widownia wybucha aplauzem.
    Siegfried i Roy pochodzą z Niemiec. Siegfried zaczął uprawiać tradycyjną magię bardzo wcześnie. Roy zawsze był związany ze zwierzętami. Jego wujek był dyrektorem Zoo. Roy miał własnego geparta i myślał o tym, by zostać pogromcą lwów.
    Siegfried i Roy spotkali się w 1960 roku na statku „Brema” na pełnym morzu. Obaj chcieli zobaczyć świat. Roy był stewardem, a Siegfried dawał pokazy iluzji.
„Pokazywałem małą magię - mówi Siegfried - wyciąganie królików z kapelusza itp. Roy obserwował to, aż w końcu podszedł do mnie i zapytał: Siegfried, jeżeli możesz sprawić, że znika królik, czy mógłbyś to samo zrobić z gepartem? Z początku myślałem, że jest poprostu dziwakiem”.
    „Myślał, że żartuję - mówi Roy - ponieważ nigdy nie spotkał nikogo, kto byłby właścicielem geparta. Dla żartu powiedział, że może spróbować. Wobec tego w następny rejs zabrałem geparta na statek i ukryłem w mojej kabinie. Trochę baliśmy się tego przedstawienia. Ale wszystko się udało, ludzie szaleli podczas pokazu i dostaliśmy pozwolenie na zatrzymanie mojego geparta na statku”.
    Przez 5 lat pracy, pływając razem na statkach, wypracowali podstawy iluzji ze zwierzętami. Ostatecznie postanowili zostać profesjonalistami. Niedługo potem wystąpili w telewizji RFN. Następnie zostali zaproszeni do Monte Carlo, by wystąpić przed księżną Grace i księciem Rainierem.
    „To był duży sukces reklamowy - mówi Roy - w czasie spektaklu gepart uciekł ze sceny i pobiegł między publiczność. Relacje z tego pokazu zajęły pierwsze strony gazet”.
    Po tym wydarzeniu podpisali kontrakt na występy w Lido, w Paryżu, a później w Las Vegas.
    Siegfried mówi: „Inni iluzjoniści nie mogli zrozumieć, jak to się stało, że zrobiliśmy tak szybko karierę, ale zapominają o tych latach, kiedy pływaliśmy na statku nikomu nie znani. Przez dłuższy czas mieliśmy tylko geparta. Później Roy sprowadził tygrysa, potem drugiego, a na koniec lwa. Teraz mieliśmy już cztery duże koty”.
    Przebywają cały czas ze swoimi zwierzętami. Trzymają je na podwórzu swojego domu w Las Vegas.
    Mówi Roy: „Nasza praca ze zwierzętami opiera się na wzajemnej miłości i stałym kontakcie. Zwierzęta muszą nam wierzyć i ufać. Nasz lew ryczy każdego dnia o czwartej rano. Sąsiedzi przyzwyczaili się już do tego. Nie mamy także złodziei, sądzę, że to z powodu napisu na bramie „Ostrożnie! Zły pies” W ciągu piętnastu lat wspólnej pracy Siegfried nauczył się wielu rzeczy o zwierzętach, a ja nauczyłem się dużo o iluzji. Jesteśmy teraz u szczytu sławy, ale nie u kresu naszych możliwości”.
    „Pracujemy ciągle, ponieważ kochamy to, co robimy - mówi Siegfried - jesteśmy szczęśliwi na scenie. Każde przedstawienie jest inne. Zwierzęta są inne, publiczność jest inna, my jesteśmy inni. Chcemy być lubiani. Publiczność jest nam potrzebna”.
    Siegfried i Roy zostali wybrani iluzjonistami roku 1976 przez około trzytysięczną rzeszę iluzjonistów w Beverly Willshire Hotel w Los Angeles.
Wszelkie prawa zastrzeżone dla autorów serwisu © Fenix