Krajowy Klub Iluzjonistów

    Przywilejem młodości jest wiara w osiągnięcie sukcesu, a pokonanie trudności piętrzących się na wybranej do niego drodze, wydaje się błahostką nie zasługującą na uwagę. Bo sukces - w większym lub mniejszym wymiarze – można osiągnąć w każdej części świata, realizując swoją pasję ciężką pracą i wiarą, że wcześniej czy później znajdzie się on w naszym zasięgu. Anouar Abou-Hilal z Białegostoku należy do tych szczęściarzy, który swój skromny sukces już odnotował. Młody człowiek, urodził się 25 czerwca 1988 roku w Maroku w Casablance. Jego rodzice poznali się na studiach w Polsce. Dziecięce lata Anouar spędził w Casablance, ale tęsknota matki za ojczystym krajem spowodowała, że chłopiec znalazł się w Polsce. Jak sam wspomina, od dziecka miał zamiłowania artystyczne. Próbował rysunku, rzeźby, chodził na zajęcia teatralne i tak miały mu szkolne lata. W gimnazjum dopadła go pasja do sztuki iluzji... Chęć poznania magicznych sekretów i opanowania prostych trików, zawładnęła nim po przeczytaniu książki Waltera Gibsona „Sztuka iluzji od podstaw”, którą otrzymał w prezencie od babci. Przeczytał ją z wypiekami na twarzy i po opanowaniu zawartego w niej materiału, doszedł do wniosku, że czarodziejska sztukę powinien poznać dogłębnie. W jakiś czas później, pierwsze kroki na scenie pomógł mu postawić białostocki iluzjonista Łukasz Miezianko. Od tej chwili Anouar rozpoczął prawdziwą przygodę ze sztuką niewinnego oszukiwania. Nawiązywał kontakty z iluzjonistami, występował na amatorskich zlotach i z zacięciem realizował swoją pasję. Do swoich magicznych sukcesów – jak sam wspomina – zalicza zajęcie I miejsca w amatorskim przeglądzie konkursowym warsztatów iluzjonistycznych organizowanych we Wrocławiu i III miejsce w kategorii mikroiluzji podczas przeglądu konkursowego Kongresu Iluzjonistów Łódź 2006 w obsadzie międzynarodowej. Mikroiluzje, a ściślej pokazy trików iluzjonistycznych przy stoliku, w bezpośrednim kontakcie z widzami, sprawiają mu najwięcej radości – zwłaszcza, kiedy czuje, że wprowadza do nich abstrakcyjny dowcip w stylu Monty Phyton’a, którego jest fanem. W rozmowie ze mną Anouar uśmiecha się i mówi: Gdzieś w głębi duszy, marzy mi się zawód reżysera, ale na dziś wystarcza mi sztuka iluzji, która nie ma kresu i można ją zgłębiać bez końca. Z takim podejściem, Anouar być może kiedyś osiągnie poziom profesjonalisty.

Caroni
Wszelkie prawa zastrzeżone dla autorów serwisu © Fenix