Krajowy Klub Iluzjonistów

    Jacek Andrzej Świeca, w ubiegłym roku ukończył studia prawnicze z wynikiem bardzo dobrym - na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Lubelskiego. A ponieważ uważa, że nauki nigdy nie za wiele, rozpoczął aplikację sądową w Lublinie. Jednocześnie marzy o studiach doktoranckich na tym samym kierunku. Znając jego upór, jestem przekonany, że wyznaczone sobie cele osiągnie, choć niektórzy, znający jego zainteresowania sztuką czarowania, kręcili z niedowierzaniem głowami... Bo jak to możliwe, aby jedną nogą stąpać po chmurach, a drugą po ziemi? Okazało się jednak, że pogodzenie tych dwóch sprzeczności jest możliwe. Jak w porzekadle... Dla chcącego nie ma nic trudnego. Na wspomnienie o swojej prawdziwej pasji, Jacek uśmiecha się i mówi: „Iluzją interesowałem się od dziecka. Wiem, że to brzmi banalnie, ale taka jest prawda. Pierwszej sztuczki nauczył mnie dziadek - miałem wtedy 5 lat. To był numer z papierowymi kulkami, które pojawiały się, znikały i przeskakiwały między dwoma kapeluszami”. Ów trik, do tego stopnia podziałał na wyobraźnię Jacka, że sekret „przenikających” kulek pozostawił wyłącznie dla siebie. Nigdy nikomu go nie zdradził. Mijały lata... Kiedy w telewizji szedł serial z Davidem Copperfieldem, piętnastoletni Jacek Świeca przypomniał sobie o swojej pasji. Zaczął gromadzić materiały związane ze sztuką iluzji, kupować książki różnych autorów i oczywiście śledzić wszystkie programy w których występowali iluzjoniści. Ale przełom w jego dotychczasowych kontaktach ze sztuka iluzji, nastąpił kiedy pierwszy raz skorzystał z internetu... Dzięki niemu wstąpił do Society of American Magicians, gdzie nauczył się wielu prostych trików. W ostatniej klasie liceum, Jacek nawiązał znajomość przez internet z Igorem Lipińskim, który wprowadził go do Krajowego Klubu Iluzjonistów. Członkostwo w Klubie zaowocowało nowymi znajomościami... Marek Zdrojewski - Aremi, z dużą cierpliwością wprowadził go w podstawowe techniki manipulacyjne a ja - o zgrozo - wyperswadowałem mu pomysły bycia „polskim Copperfieldem”. Uczyniłem to z wyrozumiałością, wskazując mu właściwą drogę w trudnej sztuce czarowania.
    Pierwszy - prawie profesjonalny - pokaz swoich umiejętności, Jacek przedstawił w osiedlowym Klubie „Ruta”, w którym od dłuższego czasu prowadził zajęcia z dziećmi ucząc je prostych trików. W jego ocenie, ten pierwszy pokaz, technicznie był bez zarzutu, ale kontakt z widzami był dość mizerny. Nic więc dziwnego, że w końcu uznał, iż zawsze musi być ten pierwszy raz, po którym przyjdą następne - oczywiście bardziej dojrzałe. I przyszły... Jacek Świeca zaczął występować regularnie w przedszkolach, szkołach, domach kultury a nieco później w Galerii Handlowej „OLIMP” w Lublinie. Podczas imprez plenerowych, zetknął się z takimi gwiazdami jak Krzysztof Krawczyk, Andrzej Piaseczny i zespół muzyczny IRA. Był szczęśliwy, że wspólnie z nimi, może bawić publiczność, która mu sprzyjała i co tu ukrywać, nagradzała go rzęsistymi brawami. Z uśmiechem wspomina, że po jednym z takich pokazów, po raz pierwszy rozdał autografy. Ostatnio wystąpił na Placu Zamkowym w Warszawie przed kilku tysięczną publicznością, która doskonale odebrała jego pół godzinny show z udziałem asystentki, w którym między innymi zachwycił ją swoim ulubionym numerem „Uwolnienie z kaftana bezpieczeństwa”.
    Jacka martwi tylko fakt, że co raz mniej ma czasu. Musi wybrać między najwspanialszym hobby jakie dał mu los a karierą prawnika. Co wybierze, czas pokaże.

Caroni
Wszelkie prawa zastrzeżone dla autorów serwisu © Fenix