Krajowy Klub Iluzjonistów

    Łukasz Miezianko należy do tych szczęściarzy, którzy pasję do sztuki iluzji odziedziczyli po ojcu. A wszystko zaczęło się jak w bajkowej opowieści... W wieku dziewięciu lat, poszukując skarbów, wdrapał się na strych w rodzinnym domu, gdzie odkrył stare zakurzone pudła, w których znalazł tajemnicze książki i jeszcze bardziej dziwne przedmioty. Kiedy zapytał mamę do czego one służą, otrzymał wymijającą odpowiedź i zakaz wchodzenia na strych. Od tej pory, kiedy rodzice byli w pracy, Łukasz każdego dnia buszował w tajemniczych akcesoriach i z wypiekami na twarzy zgłębiał lekturę magicznych książek. Zabawa była znakomita. Któregoś dnia, zatopiony w „czarodziejskiej lekturze”, został zaskoczony przez matkę... Jej słowa pamięta do dziś: „Zobaczysz. Jak wróci ojciec to Cię zleje za grzebanie w jego rzeczach”. Po tej wpadce Łukasz był ostrożniejszy. Kiedy zostawał w domu sam, zakradał się na strych i tam w spokoju konfrontował „magiczne akcesoria” z instrukcjami opisanymi w książkach. Po kilku tygodniach ojciec Łukasza powrócił z zagranicy. Korzystając z odświętnego nastroju jaki zapanował w domu, Łukasz pokazał ojcu to, czego nauczył się na strychu. Głowa rodziny pochwaliła zainteresowania syna, a przekonana, że jest to tylko „słomiany zapał”, akceptowała jego częsty pobyt na strychu. Kiedy jednak ojciec dostrzegł, że pasja syna nie gaśnie, obaj podjęli trud opracowania „jakiegoś programu”. Pierwszy swój pokaz, Łukasz przedstawił dziatwie szkolnej będąc uczniem pierwszej klasy liceum. Spodobał się i od tej pory był stałym punktem szkolnych uroczystości. Z czasem, ojciec odnowił swoje stare znajomości... To dzięki niemu Łukasz poznał Henrico Magico, Jerzego Kamieńskiego i duet „Kemo”. Od nich dowiedział się, że sztuka iluzji to zawód, którego będzie uczył się przez całe życie. Kiedy jednak ktoś szepnął mu, że w Łodzi działa Krajowy Klub Iluzjonistów, nie zastanawiając się wstąpił w poczet jego członków. Dziś jak sam wspomina, był to dobry krok... W Klubie poznał wielu doskonałych iluzjonistów, którzy bezinteresownie pomogli mu poszerzyć „magiczną wiedzę”. W wieku 17 lat, Łukasz zaczął prezentować swoje umiejętności w klubach i restauracjach, aby - jak wspomina - zdobyć doświadczenie w kontaktach z ludźmi. Po dwóch latach postanowił stanąć w szranki konkursowe na kongresie iluzjonistów w Łodzi. Wystąpił z pokazem mikroefektów, który publiczność i jury nagrodziło oklaskami. Ku jego radości spłynął na niego deszcz nagród... Otrzymał I nagrodę w konkursie, pieniężną nagrodę ufundowaną przez iluzjonistkę „Ariadnę” zamieszkałą na stałe w USA i nagrodę Marka Zdrojewskiego. To był pierwszy jego sukces. W rok później, również na kongresie iluzjonistów w Łodzi, Łukasz sięgnął po pierwszą nagrodę w kategorii iluzji scenicznej. Po tych sukcesach, Łukasz zapowiada pracowite lata... Słów nie rzuca na wiatr. W maju 2004 roku w Białymstoku, w jego rodzinnym mieście, organizuje „Wieczór Magii”, w którym obok niego wystąpili: Arkadiusz Cywiński – Arex, duet „Kemo” oraz znane zespoły muzyczne. Na początku 2005 roku, wspólnie z kuzynem – pracownikiem służby więziennej – Łukasz przygotował program resocjalizacji więźniów, który prezentuje przed skazanymi pt. „Można oszukiwać inaczej”. Realizuje też program w odcinkach dla Telewizji Białostockiej pt. „Czarodziejski Świat Łukasza Miezianko”. Kiedy pytam go: Co dalej...? Odpowiada: „Pracuję ciągle, ponieważ kocham to co robię. W najbliższej przyszłości planuję zdać egzamin przed komisją ZASPu, aby otrzymać dyplom zawodowego aktora – iluzjonisty, bo iluzja to jedyny dla mnie raj, z którego nikt nie może mnie wygnać”. Cóż do tego dodać? Powodzenia Łukaszu!

Caroni
Wszelkie prawa zastrzeżone dla autorów serwisu © Fenix