Krajowy Klub Iluzjonistów

    Przeglądy konkursowe, organizowane z okazji Kongresów KKI czasami odkrywają młode talenty, o których przez jakiś czas jest głośno. Potem słuch o nich zanika. Nie oznacza to, że zaprzestali działalności na niwie sztuki iluzji, ale po prostu pochłonięci nauką lub pracą zawodową, rezygnują z pracy twórczej na rzecz uprawiania rzemiosła. Na przestrzeni ostatnich lat, przykładów takich mógłbym podać kilka. Oto jeden z nich... Łukasz Podymski z Pleszewa, skromny, zdolny młody człowiek o wrażliwej osobowości, ukończył w rodzinnym mieście Technikum Mechaniczne o specjalności budowa maszyn. Życie go nie rozpieszczało. Ze względu na warunki rodzinne musiał podjąć pracę zawodową. W szarej codzienności znalazł jednak czas na podsycanie swojej młodzieńczej pasji do czarodziejskiej sztuki. A zaczęła się ona w szkole podstawowej po obejrzeniu w telewizji programów Davida Copperfielda. Początkowo „magiczne sztuczki” tylko go bawiły. Wówczas nie przypuszczał nawet, że on również w mniejszej skali – ale jednak – może w światłach reflektorów czarować podobnie jak jego pierwowzór. Kiedy miał piętnaście lat, dotarło do niego, że skro inni mogą czarować na estradach, to dlaczego nie on. Po ukończeniu szkoły średniej, rok spędził w rodzinnym domu zastanawiając się co dalej. Rodziców nie stać było na opłacanie studiów. Pracy odpowiadającej jego wykształceniu też nie miał. Postanowił wykorzystać wolny czas. W domowym zaciszu, zaczął czytać książki. Pochłaniały go takie tematy jak: aforyzmy, psychologia twórczości, sprawne myślenie, nauka szybkiego czytania i techniki sprawnego zapamiętywania. Wśród pochłanianych pozycji, znalazły się również książki omawiające sposoby prezentowania efektów iluzjonistycznych. Ponieważ jeszcze w szkole średniej spróbował swoich sił na szkolnej estradzie jako iluzjonista amator, postanowił wyjść na spotkanie ze sztuką iluzji jeszcze raz. Był rok 2000. Na imprezie mikołajkowej w Domu Kultury, Łukasz poczuł się w swoim żywiole. Po raz pierwszy po pokazie ustawiła się do niego kolejka po autografy. Składał je na kartkach wyrwanych z zeszytów, notatnikach i gdzie się tylko dało. Młodym, zdolnym adeptem czarodziejskiej sztuki, zainteresowało się miejscowe Radio Centrum. Z dziennikarzami radia, ruszył w trasę objazdową z takimi gwiazdami jak zespół Big Cyc, Zbigniew Wodecki, Kabaret Masztalskich i Pan Yapa. Nieco obyty z publicznością, postanowił skonfrontować swoje siły w przeglądzie konkursowym Kongresu Iluzjonistów w Łodzi. Był już wtedy członkiem Krajowego Klubu Iluzjonistów oraz młodzieżowej grupy teatralnej „SURE” w Pleszewie. W konkursie w kategorii iluzji scenicznej zdobył III nagrodę. Fakt ten odnotował jako sukces. W rok później na tym samym Kongresie – tym razem w kategorii mikroiluzji – otrzymał II nagrodę. Uwierzył w siebie. Na propozycje występów estradowych nie czekał długo. Nadeszły szybciej niż się spodziewał. Z grupą profesjonalnych muzyków rozpoczął tourne po kraju dając przedstawienia dla dzieci. Współpracę tę kontynuuje do dziś. Jak sam mówi o sobie, cieszy go dar nawiązywania kontaktu z dziećmi i umiejętność konstruowania niezbędnych rekwizytów. Jest sobie sam sterem i okrętem. Ostatnio odkrył w sobie nowy talent. Potrafi umiejętnie naśladować taniec Michaela Jacksona. Nie przyszło to od razu. Jego gesty i kroki ćwiczył przez wiele lat. W końcu swoje umiejętności zademonstrował na estradzie i to z powodzeniem. Łukasz – co istotne – nie zapomniał o pracy nad sobą. Swojej pasji poświęca każdą wolną chwilę. Sądzi, że jego prawdziwy sukces jeszcze nie nadszedł.

Caroni
Wszelkie prawa zastrzeżone dla autorów serwisu © Fenix