Krajowy Klub Iluzjonistów

    Mówi się, że jednego obywatela na milion mieszkańców naszego kraju, w pewnym okresie życia owładnie pasja do sztuki iluzji. Mówi się też, że jeden pasjonat na dziesięć milionów obywateli, zostanie gwiazdą światowych estrad. Ile w tym prawdy, trudno powiedzieć, bo nikt dotychczas oficjalnych statystyk w tym zakresie nie prowadził, ale coś w tym jest, biorąc choćby pod uwagę liczących się artystów sztuki iluzji w naszym kraju. Tezę tę potwierdza z całą pewnością uczeń III klasy Technikum Chemicznego w Wałbrzychu – Marcin Paska urodzony pod magiczna datą 24 grudnia 1987 roku. Skromny blondynek, wspominając tę datę, uśmiecha się i mówi: „Nigdy nikt z moich bliskich nie przypuszczał, że jako jeden w rodzinie zainteresuję się sztuką, która zadziwia i sprowadza uśmiech na twarze dorosłych i dzieci. W mojej rodzinie takich tradycji nie było – dodaje. Nawet David Copperfield, choć mnie zadziwił, pasji do tej sztuki we mnie nie wzbudził”. Jak innych, interesowała go piłka nożna, koszykówka i zabawy z rówieśnikami. Lubił szkołę. Chodził do niej chętnie, bo w niej dopadła go pasja aktorska. Należał do kółka dramatycznego w którym wspólnie z koleżankami i kolegami przygotowywali doroczne jasełki. Pierwszym sukcesem jaki odnotował w pamięci, było zajęcie pierwszego miejsca w konkursie międzyszkolnym, z udziałem grup teatralnych z pobliskich szkół. Z kółkiem, praktycznie nie rozstawał się. Uczestniczył we wszystkich jego zajęciach, bo sprawiało mu to ogromną przyjemność. Coś ciągnęło go do teatru. Zajęcia w kółku w nauce nie były dla niego przeszkodą. Szczeble szkolnej drabiny pokonywał bez trudu. W gimnazjum zaczął się interesować komputerami i internetem. Nauczył się języka opisu html służącego do tworzenia witryn internetowych, a nawet napisał swój kalkulator oraz przy udziale starszego brata – kilka gier. Kontakty internetowe zwróciły jego uwagę na sztukę iluzji... Marcin patrzy na mnie i mówi: „Moi koledzy, najczęściej mówią, że przygodę z magiczna sztuką, rozpoczęli od „Zestawu małego czarodzieja”. Ja niestety nigdy takiego pudełka nie dostałem. Ze mną było zupełnie inaczej... Na przerwie lekcyjnej, kolega pokazał mi trik z monetą. Położył monetę na dłoni, a ta „wyparowała” jak kropelka wody. Po prostu znikła. To było coś nieprawdopodobnego”. Został oczarowany. Od tej chwili swój wolny czas poświęcał zgłębianiu sekretów sztuki złudzeń. Nie interesowały go duże iluzje. Zawładnęła nim królowa tej sztuki – manipulacja. Po dwóch latach żmudnych ćwiczeń, postanowił sprawdzić swoje umiejętności na przeglądzie młodych iluzjonistów we Wrocławiu. W kategorii juniorów otrzymał I nagrodę. I to był jego drugi sukces. Rok później ten sukces powtórzył... Tym razem w kategorii iluzji scenicznej. Nadszedł wreszcie czas, aby skonfrontować swoje umiejętności z iluzjonistami profesjonalnymi. W październiku 2005 roku na Kongresie Iluzjonistów Łódź 2005, Marcin w przeglądzie konkursowym, został laureatem II nagrody w koronnej jego konkurencji. Jak wspomina, nagroda i kongres sprawiły, że to był jego jak dotychczas najważniejszy dzień w życiu. Poznał wielu iluzjonistów profesjonalistów i amatorów. Liczy, że kontakty z nimi zainspirują go do dalszej wytężonej pracy. Ma przecież wiele do zrobienia. Czas na prawdziwe sukcesy – może w skali światowej – ma jeszcze przed sobą. Na razie, marzenia się spełniają.

Caroni
Wszelkie prawa zastrzeżone dla autorów serwisu © Fenix