Krajowy Klub Iluzjonistów

    Co jakiś czas, na magicznym firmamencie, pojawia się młody człowiek, który swoją pasją i pracą potrafi skupić na sobie uwagę osób, z którymi się zetknie. Przekonałem się o tym, podczas przeglądu konkursowego zorganizowanego z okazji 25 Kongresu Iluzjonistów Łódź 2003. W kategorii mikroiluzji, wystąpił wówczas Szymon Maciak – Łodzianin, któremu jury jednogłośnie przyznało drugą nagrodę. Kiedy odbierał ją na scenie Teatru Muzycznego w Łodzi zauważyłem, że emanuje z jego twarzy prawdziwa radość, a jednocześnie w jego oczach dostrzegłem łezkę szczęścia. W tej jednej minucie był kimś wyjątkowym. I nic w tym dziwnego. Nagroda, którą otrzymał, była jedyną jaką jury przyznało w tej kategorii. Po koncercie galowym, pogratulowałem mu sukcesu i zapytałem: „Szymon! Jak to się zaczęło?”     Prozaicznie – odpowiedział. W wieku kilku lat – już nie pamiętam z jakiej okazji – ja i mój brat otrzymaliśmy od ojca w prezencie „magiczny zestaw trików”. Pamiętam jakby to było wczoraj. Brat, który jest nieco starszy ode mnie, pierwszy zgłębił sekrety kilku trików. Na dowód tego, że jeden z nich już opanował, położył na chusteczce zapałkę, zawinął ją i poprosił abym sprawdził czy jeszcze się w niej znajduje. Była, gdyż wyczułem ją palcami. Zgodnie z życzeniem brata, przełamałem zapałkę trzykrotnie... Brat wyszeptał czarodziejskie zaklęcie hokus pokus i to co za chwile się stało, było dla mnie nie wytłumaczalne. Okazało się, że zapałka, którą połamałem, była ponownie cała. Długo nie mogłem pojąć za jaką przyczyną byłem świadkiem tego dziwnego zjawiska. No cóż... Byłem jeszcze mały i wszelkie sekrety czarodziejskiej sztuki miałem dopiero poznać za kilka lat.
    W liceum, wspomnienia młodzieńczych doznań powróciły. W tej samej klasie był uczeń o podobnych doświadczeniach w przeszłości jak Szymon. To dzięki jego rodzinie zamieszkałej w USA, obaj mieli możliwość sprowadzenia z za oceanu książek i drobnych rekwizytów iluzjonistycznych. Wiedza Szymona dzięki tej koleżeńskiej współpracy zaczęła się pogłębiać. Potrafił już zademonstrować kilka trików, ale niestety tylko zgodnie z załączoną do nich instrukcją. O tym aby do owych trików wprowadzić własną myśl twórczą, nawet nie myślał. W kilka lat później – chyba z okazji Festiwalu Czterech Kultur – obejrzał spektakl w Teatrze Muzycznym w Łodzi, w którym wystąpiły prawdziwe gwiazdy sztuki iluzji. Szymon był oczarowany. Nic dziwnego, że wyznaczył sobie nadrzędny cel: wystąpić na scenie w charakterze iluzjonisty! W 2001 roku wstąpił do Krajowego Klubu Iluzjonistów. W nim poznał wielu kolegów iluzjonistów amatorów i zawodowców. Każdy z nich służył mu fachowymi radami i nie skąpił uwag wynikających z własnego doświadczenia. Jak sam podkreśla, szczególną pomocą służył mu łódzki iluzjonista Grzegorz Klat. Jak sam wspomina, jego upór w dążeniu do wyznaczonego celu, został zauważony przez kol. Jerzego Stanka, który zaproponował mu wspólny występ w programie „Joker”. Ten epizod odnotował jako niezwykle miłe wydarzenie choćby z tego względu, że prowadzący audycję Wojciech Malajkat okazał występującym duże zainteresowanie i ogromna serdeczność. W rok później, Zarząd KKI delegował Szymona i jego kolegę Łukasza Miezianko do Gorlitz, na nieoficjalne mistrzostwa Niemiec w dziedzinie sztuki iluzji, w charakterze obserwatora. Dziś jak sam mówi, sztuka którą się para, wiele dla niego znaczy. Dzięki niej poznaje ciekawych ludzi, którzy okazują mu zainteresowanie i nie skąpią ciepłych słów. Czasami, dzięki niej, wychodzi obronną ręką z nieprzyjemnych sytuacji. Kiedyś uniknął mandatu, bo policjant skojarzył go „Jokerem”. Pokazał mu więc drobny efekt trikowy i po chwili z życzeniami szerokiej drogi ruszył w dalszą podróż. Już go nie dziwi, że czarodziejska sztuka czyni prawdziwe cuda. To ona utorowała mu drogę na praktyki w firmie konsultingowej, a ostatnio otrzymał pracę – nie jako iluzjonista – w charakterze agenta handlowego. Kończy również studia. Jaka drogę obierze w przyszłości? – Któż to wie. Szymon nie ma wątpliwości, że w tym wszystkim i jeszcze w wielu innych sprawach pomogła mu iluzja. Ale to jeszcze nie wszystko. Wyznaczył sobie kolejny cel. Otóż chciałby... sim sala bim! Niech to jednak pozostanie jego tajemnicą...

ps. W październiku 2006r. na XXVIII Kongresie Iluzjonistów w Łodzi Szymon Maciak stanął w szranki konkursowe - w obsadzie międzynarodowej - do których przygotowywał się przez dwa i pół roku. Jury przeglądu oceniając jego pokaz sceniczny i stolikowy przyznało mu dwie główne nagrody. Wyznaczony cel osiągnął.

Szymon Maciak w dniu 12 maja 2007r. przystąpił do egzaminu eksternistycznego przed Komisją Związku Artystów Scen Polskich w Warszawie. Komisja pozytywnie oceniła jego pokaz i uhonorowała go dyplomem artysty estrady - iluzjonisty.

Aktualnie Szymona Maciaka można zobaczyć na deskach Teatru im. Stefana Jaracza w Łodzi, gdzie wcielił się w rolę oszusta karcianego w sztuce Davida Mameta pt. „Edmond” (reż. Zbigniewa Brzozy). Zapraszamy!

Caroni
Wszelkie prawa zastrzeżone dla autorów serwisu © Fenix