Krajowy Klub Iluzjonistów

    Tomek Kasprzak ze Szczecina kończy właśnie 22 lata (marzec 2005). Urodził się w Warszawie. W nowym miejscu zamieszkania, jako kilkuletni chłopiec otrzymał w prezencie książkę z trikami karcianymi. Zawiłe instrukcje trików zniechęciły go do pracy nad nimi. Książkę odłożył na półkę. Ale kiedy w jakiś czas później w TV obejrzał występ iluzjonisty, do książki powrócił. Zauważył, że sztuczki „magiczne” przynoszą radość wykonawcy i jego widzom. Sam i z pomocą bliskich zaczął wyszukiwać wszystkiego co miało związek z czarodziejską sztuką. W poznaniu jej sekretów pomógł mu kolega, który na wolnej lekcji zaprezentował kilka efektownych trików. Tomek połknął bakcyla... Od tej chwili nieustannie ćwiczył, czytał literaturę iluzjonistyczną i różnymi drogami zdobywał rekwizyty niezbędne do prezentowania jego zdaniem najlepszych trików. W wieku 13 lat napisał list do TVP program 5 - 10 - 15, prosząc w nim o wyemitowanie wywiadu z Maciejem Polem albo... Davidem Copperfieldem! Na odpowiedź nie czekał długo. Po tygodniu zamiast emisji zamówionego wywiadu, otrzymał zaproszenie do udziału w programie telewizyjnym w którym wystąpił pod pseudonimem „Tommy”. Był rok 1996. Występ w studiu telewizyjnym zniechęcił Tomka do czarodziejskiej sztuki. Jego zapał ucichł, a iluzja poszła w zapomnienie.
    W jakiś czas później, na ekranie telewizyjnym pojawił się David Copperfield. Wspomnienia odżyły. Wspólnie z kolegą postanawia stworzyć stronę internetową „Magownia” w całości poświęconą sztuce iluzji, dzięki której poznaje podobnych zapaleńców jak on. Od nich, dowiaduje się o istnieniu Krajowego Klubu Iluzjonistów do którego niezwłocznie wstępuje. Na swoim pierwszym Kongresie iluzjonistów poznaje nowych kolegów i zdobywa niezbędne w zawodzie iluzjonisty doświadczenia. Teraz już wie o co w tej zabawie chodzi. Podejmuje próby opracowania własnego scenariusza etiudy iluzjonistycznej. Przechadzając się po ulicach Szczecina, przypadkowo dostrzega na wystawie białą różę... Dla niej postanawia napisać scenariusz. Stawia sobie poprzeczkę wysoko... I choć na Kongresie nie zaprezentował tego co stworzył tak jak powinien, jego trud oceniono w ciepłych słowach. Teraz już wie, w jakim kierunku powinien pójść, co zmienić, a co w scenariuszu pozostawić.
    Jak sam mówi, jest romantykiem. Czuje się marzycielem, chłopcem, którego pasją jest czarowanie. Po prostu robienie czegoś z niczego, czyli spełnianie marzeń własnych, a jeżeli się uda to również innych osób. Wierzę, że to mu się uda.

Caroni
Wszelkie prawa zastrzeżone dla autorów serwisu © Fenix