Krajowy Klub Iluzjonistów

     Bohater tej biografii urodził się według horoskopu chińskiego w roku smoka (21.05.1940r.) we Lwowie. A smoki jak wiadomo są energiczne, pełne entuzjazmu i sumienne. Potrzebują przestrzeni i swobody a wszystko co czynią, chcą robić najlepiej. Mają jednak drobną wadę... Brak cierpliwości. Cieszą się gdy są podziwiane, a że mają wiele wdzięku, nie wierzą, że ktokolwiek mógłby im się oprzeć.
     Siedzimy z Jerzym w kongresowej kawiarence. On opowiada a ja słucham... W tej opowieści sięga do lat dziecięcych. Jawi mi się jako chłopiec wsłuchany w baśnie, legendy i niesamowite opowieści o walce dobra ze złem. Potem spokojne dzieciństwo jakby się urywa... Jest rok 1945. Jurek z rodzicami odnajduje się w Rzeszowie. Tu zadomawia się na stałe. Lata nauki w szkole podstawowej i średniej wspomina jako uciążliwe. I choć nie był wzorem ucznia, potyczki z nauką uprzyjemniał sobie pasją do sztuki iluzji. Tę ukochał jak rzadko kto. I choć usiłował nawiązać kontakty ze starszymi kolegami iluzjonistami - zawodowcami również - Ci z dużą rezerwą patrzyli na amatora i niechętnie chcieli uchylić przed nim rąbka swoich tajemnic. Ale Jerzy miał silną wolę i z uporem parł do przodu. Swój skromny debiut pamięta doskonale... Był to występ z Estradą Wrocławską w programie pt. „Prosto z Marsa”. Prawdziwy jednak chrzest, przeszedł w 1960 roku występując w programie rozrywkowym TVP transmitowanym na żywo z ogródka przy ul. Piotrkowskiej w Łodzi. Był pierwszym polskim iluzjonista, którego na szklanym ekranie obejrzała prawie cała Polska. Koncert prowadził znany telewizyjny prezenter Serafinowicz. Wtedy to poznałem Jerzego, nie przypuszczając nawet, ze nasze koleżeńskie kontakty przetrwają prawie pół wieku. Bawiąc w Łodzi, Berdo poznał również Waldemara Wagnera i Tadeusza Paraszewskiego. Z tym ostatnim, przez rok współpracował z Estradą Łódzką tworząc duet iluzjonistów cieszący się dużym wzięciem.
    Po zakończeniu kontraktu, Berdo przeniósł się do Rzeszowa gdzie rozpoczął pracę na etacie iluzjonisty w Estradzie Rzeszowskiej. Tu posmakował życia w pełnym tego słowa znaczeniu... Był konferansjerem, klaunem a jako iluzjonista wcielał się postacie sportowca, kowboja, demona itp.
    Wreszcie w roku 1972 sięgnął po upragniony tytuł zawodowego aktora estradowego o specjalności iluzjonisty, zdając egzamin przed Państwową Komisją Weryfikacyjną przy Ministerstwie Kultury i Sztuki. Papierek otworzył mu wrota na cały świat...
    Jako członek różnych grup estradowych, zaliczył występy w Jugosławii, ówczesnej Czechosłowacji, dawnej NRD, RFN, Włoszech, Austrii, Finlandii, Szwecji i oczywiście Związku Radzieckim, który w owych czasach był rajem dla estradowców. W 1981 roku Ministerstwo Kultury i Sztuki przyznało mu najwyższą kategorię „S” co dla aktorów oznaczało możliwość otrzymania za występ górnej stawki wynagrodzeń. Jako zweryfikowany aktor - iluzjonista, zagrał epizodyczne role w takich filmach jak „Sól ziemi czarnej”, „Czarny charakter” czy „Bar pod gwiazdami” produkcji TVP. Nie ominęła go również przyjemność koncertowania na promach szwedzkich i fińskich.
    Osobnym rozdziałem w jego życiu była podróż do USA ze znanymi gwiazdami polskiej estrady: Janem Tadeuszem Stanisławskim, Stanem Borysem, Andrzejem Rybińskim, Waldemar Koconiem, Majką Jeżewska i wieloma innymi. Artyści zaproszeni przez Związek Narodowy Polski w 1989 roku w Chicago, dali wielki koncert galowy pt. „O uśmiech dziecka”. Dochód z tego programu, w wysokości stu tysięcy dolarów przeznaczono na szpitale i chore dzieci w Polsce. Na wspomnienie tej podróży, Jerzy uśmiecha się i kładzie przede mną stertę czasopism i zdjęć... W Polonijnym Tygodniku Ilustrowanym „FALA” z okładki uśmiecha się do mnie mój rozmówca. Wewnątrz numeru odnajduję obszerny wywiad z Jerzym. W innym numerze z maja 1988 roku (a więc to nie była jedyna podróż do USA), trafiam na cało stronicowe ogłoszenie: „Jeżeli potrzebujesz pomocy, zapraszamy na spotkanie ze znakomitym bioenergoterapeutą Jerzym Berdo. Przepowie Twoja przyszłość z ręki, kart, znaków kosmosu... odkryje fakty i zdarzenia odległe o tysiące kilometrów”. Patrzę i nie wierze własnym oczom... Jerzy uśmiecha się i mówi: „W Ameryce wszystko jest możliwe”.
    W kraju nad Wisłą też! Godzinę później - kolejny już rok - Berdo wchodzi na estradę aby poprowadzić seminarium... W jego sprawnych palcach pojawiają się fajki, znikają, zamieniają w papierosy a te znów w fajki. Świat w którym Jerzy żyje, jest naprawdę czarodziejski, dzięki jego pasji i umiłowaniu tego co robi od ponad 40 lat.

Kontakt z Berdo:
tel. domowy: 0-17 856 58 23
tel. kom.: 0 604 811 812
Caroni
Wszelkie prawa zastrzeżone dla autorów serwisu © Fenix