Krajowy Klub Iluzjonistów

    Powiadają, że każdy jest kowalem swojego losu... ale w powiedzeniu tym jest tylko część prawdy. Żywot ludzki to również przypadki, które nie raz już skutecznie pokrzyżowały losy wielu znanych osób.
    Eustachy Majcher - urodzony w Tarnowie w 1925 roku w rodzinie kupieckiej - żartuje, że przyszedł na świat w niedzielę, pod znakiem panny, co wcale nie oznacza, że hołdował życiu próżniaczemu. Wręcz przeciwnie... Jako sześciolatek, doskonale liczył i czytał, co przyjęto jako zapowiedź pracowitego i świetlanego żywota.
    W 1938 roku, ojciec Elka będąc korespondentem „Ilustrowanego Kuryera Codziennego”, otrzymał delegację służbową na wyjazd do Pragi. W podróż zabrał syna, który w jego mniemaniu na tę nagrodę zasłużył. W „Złotej Pradze” Elek spotkał pewnego iluzjonistę, który miał swoje stoisko, w którym bez przerwy prezentował różne triki iluzjonistyczne, sprzedając przy okazji drobne rekwizyty. Jak sam wspomina, wymógł wówczas na ojcu pewną kwotę za którą kupił gwóźdź do przebijania palca i inne podobne czarodziejskie akcesoria. W młodym chłopcu coś zaiskrzyło... To była miłość od pierwszego spojrzenia, której pozostał wierny do dnia dzisiejszego.
    Po zakończeniu wojny Elek rozpoczął naukę w szkole średniej... W 1945 roku, w Rejonowej Komendzie Przysposobień Wojskowych zaproponowano mu występy w uczniowskiej rewii humoru ” W naszym ogródku”. Kierownik zespołu uznając, że artysta powinien mieć swój pseudonim, powiedział: „Zaraz coś wymyślę... Jesteś Elek Majcher... Weźmy po dwie litery z imienia i nazwiska... w rewii wystąpisz jako ELMA”.
    Po maturze nasz bohater wyjechał na studia do Poznania gdzie po latach nauki ukończył studia na Akademii Handlowej. Przypadek dał znać o sobie po raz drugi... Jego przyszła żona pracowała w zakładzie introligatorskim. Nic więc dziwnego, że Elek często go odwiedzał... Któregoś dnia właściciel pracowni poinformował Elmę, że dawno temu pożyczył pewnemu nieznajomemu niezbyt dużą kwotę pieniędzy, a ten w zamian pozostawił u niego walizkę ze swoimi rzeczami. Ponieważ dłużnik w ogóle od tamtej pory nie pokazał się, postanowił w obecności świadka zajrzeć do walizki. Obaj wyciągnęli ją spod łóżka... Można sobie tylko wyobrazić zdziwienie i radość Elka, który w jej wnętrzu znalazł komplet rekwizytów iluzjonistycznych. Za rupiecie - jak je określił - właściciel pracowni, Elek zwrócił dług zaciągnięty przez nieznajomego i stał się posiadaczem profesjonalnych rekwizytów.
    Po studiach Elma zatrudnił się w Tarnowskich Zakładach Azotowych, gdzie przepracował 40 lat, w tym 12 na stanowisku Głównego Księgowego. O sztuce iluzji nie zapomniał. Dzieląc czas między Zakłady Azotowe i estradę, występował na scenie Zakładowego Domu Kultury - takie kiedyś były - współpracował z Domem Kultury w Szczakowej, z Państwowym Przedsiębiorstwem Imprez Estradowych w Krakowie oraz z Młodzieżową Agencją Kulturalną w Tarnowie. I tak mijały lata...
    W 1957 roku Elma postanowił zostać zawodowym artystą estradowym. Żeby spełnić swoje marzenia, musiał zdać egzamin przed Państwową Komisją Weryfikacyjną dla Aktorów Estradowych przy Ministerstwie Kultury i Sztuki. Z ramienia profesjonalnych artystów sztuki iluzji, w komisji zasiadał Juliusz Kończyński - Nemo. Program Elka przypadł mu do gustu, w wyniku czego Eustachy Majcher usłyszał: „No to zostaje Pan w cyrku - przez trzy miesiące...” Elma zdębiał... Ja w cyrku? Nie! Nie chcę pracować w cyrku. Jestem magistrem. Mam żonę, dwoje małych dzieci i stałą posadę w Zakładach Azotowych w Tarnowie - odpowiedział. Takiej reakcji Nemo nie spodziewał się... „To po jaką cholerę Pan tutaj przyjechał?„- warknął Nemo. „Jak Pan nie chce z nami pracować, to ja w ogóle nie chcę z Panem rozmawiać”. I tak zakończyła się przygoda Elka z zawodem aktorskim. Ponieważ jednak w tym co postanowił był nieustępliwy, dyplomu aktora - iluzjonisty, doczekał się po prawie trzydziestu latach. Otrzymał go w roku 1986.
    Jak sięgnąć pamięcią, Elek był zawsze wiernym i lojalnym członkiem Krajowego Klubu Iluzjonistów. Pod jego patronatem zorganizował koło iluzjonistów amatorów w Tarnowie. Ukończył Kursy Doskonalenia Sztuki Iluzji organizowane przez KKI w latach 1978 - 1982, aż wreszcie dostąpił zaszczytu objęcia funkcji wiceprzewodniczącego tej organizacji. Dziś z dumą wspomina swój udział we wszystkich Kongresach Iluzjonistów w Łodzi i w Tarnowie, a szczególnie starty w przeglądach konkursowych. Jeden z nich był prawdziwym sukcesem Elmy... W 1979 roku zajął II miejsce za późniejszym wicemistrzem świata - klubowym kolegą Arsene. Na samą myśl o tym sukcesie Elek uśmiecha się i mówi: Ale co to było za jury: Josef Ourada, Manfred Scholtyssek, Dymitr Paumov, Marian Kryński i Waldemar Wagner. To był kongres!
    Kiedy w latach 1993 - 2000 Krajowy Klub Iluzjonistów działał w Tarnowie przy Domu Kultury „Mariensztat” (dziś już nie istnieje), Elek dwoił się troił, aby Klub działał sprawnie. Za ogromny wkład pracy w rozwój KKI serdecznie Ci dziękujemy.
    W ubiegłym roku, TVP3 z Krakowa, nakręciła film - dokument z Elmą w roli głównej. W zamyśle reżysera miał on być nostalgiczną opowieścią o przemijaniu... Tak też się stało. Ale pamięć o prawdziwych ludziach sztuki nie przemija. Sto lat, nasz czarodzieju!
Caroni
Wszelkie prawa zastrzeżone dla autorów serwisu © Fenix