Krajowy Klub Iluzjonistów

    W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, na scenach polskich teatrów gościła wielka rewia iluzji „Karlini” rodem z dawnej Czechosłowacji. Spektakl czeskiego iluzjonisty cieszył się dużym powodzeniem, szczególnie wśród młodych pasjonatów czarodziejskiej sztuki. Na Śląsku szczególnie. Nic więc dziwnego, że za kulisami rewii pewnego dnia pojawił się młody zapaleniec - iluzjonista amator, który zapragnął poznać kunszt czeskiego mistrza od podszewki. Ten przymknął oczy na dociekliwe spojrzenia młodego Ślązaka i uchylił przed nim rąbka kilku swoich sekretów. Karol Braniek (ur. 23.11.1940 roku w Bytomiu) bo to on był tym wścibskim młodzieńcem, upodobał sobie pewną sekwencję rewii, nazywaną „Fatamorganą”. Owa etiuda zafascynowała go do tego stopnia, że od niej przyjął swój zawodowy pseudonim „Carolus Morgano” pozostając w późniejszych latach przy jego drugiej części „Morgano”. Po tym epizodzie, Karol Braniek wskoczył do głębokiej wody. Najpierw skosztował samodzielnych pokazów iluzjonistycznych, a w latach 1970 - 1974 współpracował z asystentem Januszem Gembarowskim (zmarł 11.03.2008). W tym czasie, z dumą nosił w klapie odznakę międzynarodowego stowarzyszenia iluzjonistów Magischer Zirkel von Deutschland, do którego wstąpił już 1 sierpnia 1964 roku. Będąc członkiem tej organizacji dorobił się srebrnej i złotej odznaki, dyplomu 40 - to lecia i rubinowej spinki za wieloletnie członkostwo. W tym miejscu zajrzałem do horoskopu chińskiego aby sprawdzić, co o Karolu mówią gwiazdy... To co przeczytałem było dla mnie absolutnym zaskoczeniem: „Smoki to artyści - czarodzieje, spełniający się w zawodach, w których mogą pokazać swoją energię i talent. Nie cierpią rutyny i wykonywania poleceń innych. Wierzą we własne siły i są pełni optymizmu. Fortuna im sprzyja, mają hojny gest, ale też zdarzają się wśród nich skąpcy”. Jak widać, z takim cechami, Karol miał przed sobą świetlaną przyszłość. Podczas jednego z występów, poznał przyszłą żonę, z którą stworzyli duet iluzjonistyczny dając przedstawienia pt. „Cuda bez cudów”. Przez siedem lat oboje występowali w chorzowskim Parku Kultury gdzie Karol prowadził „Teatrzyk iluzji”. Za tę działalność Zarząd m. Chorzowa uhonorował go medalem Ligonia. W 1976 roku małżonkowie pojawili się na I Kongresie Iluzjonistów w Łodzi. Od tej chwili zostali wiernymi członkami Krajowego Klubu Iluzjonistów. Mijały lata. Wszechobecna telewizja przykuła wielu widzów do domowych foteli. Dla Karola nadszedł czas, aby szóstą dekadę życia rozpocząć bardziej statecznie. Rad nie rad zasiadł za kółkiem i wozi po Bytomiu pasażerów, których od czasu do czasu raczy swoimi ulubionymi trikami i napisaną przez siebie książką kucharską pod bajkowym tytułem „Stoliczku nakryj się”, w której znalazły się przepisy doskonałych potraw przyrządzanych przez jego ojca, który był znakomitym kuchmistrzem. Szkoli również młodych ludzi, których pasję do czarodziejskiej sztuki nie wyparły jeszcze Internet i masowa subkultura.
Caroni
Wszelkie prawa zastrzeżone dla autorów serwisu © Fenix