Krajowy Klub Iluzjonistów

    Pewien czeski iluzjonista opowiadając o swojej drodze do zawodu powiedział: Sztuka tworzenia złudzeń jak kogoś chwyci za kark, to już nie puści. Prawdy tej doświadczył każdy z nas, a bohater tej notki biograficznej z całą pewnością ją potwierdzi. Bartosz Jóźwiak (ur. 8.01.1989 w Koninie) - bo o nim będzie mowa - jako dziecko miał marzenia dość oryginalne. Pragnął występować przed ludźmi bez względu na to jaką rolę miał odtwarzać. Mógł to być nawet klaun w cyrku. Napisałem, że te marzenia były dość oryginalne bo większość jego kolegów chciała zostać policjantem lub strażakiem. Bartosz kochał cyrk. W szkole podstawowej po raz pierwszy obejrzał występ iluzjonisty. To właśnie wówczas poznał prosty trik z kartami, którego sekret iluzjonista zdradził publiczności. Od tej chwili gdzie tylko nadarzyła się okazja, zabawiał nim rówieśników. Kuzyn Bartosza widząc jego nietuzinkowe zainteresowania, nauczył go kilku innych trików, które wzbogaciły repertuar zapaleńca. Raczkującemu w sztuce tworzenia złudzeń chłopcu, to jednak nie wystarczało. Uznał, że gdzie jak gdzie, ale w bibliotekach na pewno znajdzie książki z których dowie się więcej o pasjonującej go dziedzinie sztuki. Nie pomylił się. W jednej z konińskich bibliotek trafił na podręcznik „Jak Pan to robi?”* Lektura książki tak go zafascynowała, że postanowił ją zdobyć wyłącznie dla siebie. Nie zastanawiając się, odkupił ją z biblioteki za kwotę, która - jak dzisiaj wspomina - była dla niego ogromna i musiał na nią odkładać przez wiele tygodni ze skromnego kieszonkowego. To dzięki niej, poznał wiele trików karcianych, które wywarły ogromny wpływ na obecne jego zainteresowania. Na jednej pozycji nie poprzestał... Nieco później wzbogacił swoją biblioteczkę o „Być iluzjonistą” Marka Zdrojewskiego i „Sztuki Magiczne” Wadimowa. Odkładał na nie każdy grosz. Oglądając w telewizji programy Davida Copperfielda bez zastanowienia kupił powieść „David Copperfield” Charles'a Dickensa. Jak bardzo był rozczarowany możemy się tylko domyślać, ale powieść przeczytał. W wieku 12 lat nie zauważył nawet, że jego pasja do sztuki iluzji przygasła. Odżyła, kiedy rodzice kupili mu komputer. W Internecie natknął się na stronę Krajowego Klubu Iluzjonistów i inne o podobnej tematyce z których poznał wielu młodych adeptów sztuki tworzenia złudzeń z którymi się zaprzyjaźnił. Teraz już w poszukiwaniach nowych magicznych efektów nie był sam. Koledzy wprowadzili go do Wrocławskiej Szkółki Iluzjonistów skąd trafił do KKI. W roku 2007 na Kongresie Iluzjonistów w Łodzi za etiudę „wędrówka czterech asów” otrzymał I nagrodę. Dziecięce marzenia spełniły się. Po Kongresie zorganizował w Konińskim Domu Kultury spektakl z udziałem młodych polskich iluzjonistów, który okazał się strzałem w dziesiątkę. Widzowie wypełnili salę widowiskową po brzegi. Od dwóch lat występuje co raz częściej komercyjnie bawiąc widzów trikami karcianymi, które prezentuje przy stolikach. To właśnie triki karciane stały się jego atrybutem w magicznej przygodzie. Nic więc dziwnego, że jego ulubionym iluzjonistą jest Francuz Jean Pierre Vallarino.

Caroni
Wszelkie prawa zastrzeżone dla autorów serwisu © Fenix