Krajowy Klub Iluzjonistów

    O dobiegającym pięćdziesiątki Wiliamie Lance Burtonie (ur. 10 marca 1960r. w Loisville stan Kentucky) historycy sztuki iluzji piszą, że jest żywym przykładem człowieka sukcesu. On też, a nie kto inny - ich zdaniem - wprowadził sztukę tworzenia złudzeń w XXI wiek. Poznajmy zatem najważniejsze fakty z życia tego iluzjonisty. Pasja do sztuki iluzji dopadła go przed szóstą rocznicą urodzin. W świąteczny grudniowy wieczór, rodzicielka Lance'a zaprosiła na rodzinne przyjęcie profesjonalnego iluzjonistę Harry Collinsa, który był mieszkańcem Kentucky. Podczas występu mistrz wykonał przed zgromadzonymi gośćmi „Sen skąpca”- trik, który już w średniowieczu zdumiewał gawiedź na jarmarkach. Podczas prezentacji, w charakterze asystenta, Collinsowi towarzyszył młodziutki Lance, który widząc jak z jego włosów, uszu i ubrania iluzjonista wyczarowuje srebrne monety, pomyślał, że to wspaniałe zajęcie móc wyczarowywać pieniądze, a przy tym bawić widzów. Od tej chwili myśli młodego Wiliama krążyły wokół magicznych trików. Widząc jego zainteresowanie, sąsiad podarował mu książkę pt. „Magic made easy”, która jego pasję do magicznej sztuki jeszcze pogłębiła. W jakiś czas później, Lance wystąpił przed rówieśnikami z krótkim pokazem opartym na trikach zamieszczonych we wspomnianej książce. Pomny umiejętności Collinsa, nie zapomniał również zebrać od przyjaciół i kolegów po pięć centów za obejrzenie jego spektaklu. Wkrótce zapał młodego adepta czarodziejskiej sztuki dostrzegł wspomniany już Harry Collins. Zainteresował się chłopcem i stał się jego mentorem. Pod okiem wybitnego fachowca i mądrą opieką, Lance doskonalił podstawy manipulacji kartami i sztukę odwracania uwagi. Wysiłki, jakie podjął w tym kierunku, zaowocowały przyznaniem mu tytułu „A Magician's Magician”. W 1977 roku po raz pierwszy na konwencie amerykańskich iluzjonistów przyznano mu pierwszą nagrodę. Kariera młodego artysty zapowiadała się bardzo obiecująco. Trzy lata później, Międzynarodowe Bractwo Iluzjonistów (IBM), przyznało artyście „Gold Medal for Excellence”, które to wyróżnienie organizacja przyznaje wybitnym iluzjonistom. W wieku 20 lat, Lance rozpoczyna karierę zawodowego artysty sztuki iluzji. Na oferty nie narzeka. Wszędzie chcą oglądać młodego, eleganckiego iluzjonistę, którego pokaz zachwyca i oczarowuje. Największe sukcesy osiąga na scenach i estradach Las Vegas, gdzie zawarł kontrakt na dziewięć lat. W 1982 roku postanawia wystawić swoje umiejętności pod ocenę jury Światowego Kongresu Iluzjonistów pod patronatem FISM, który odbywa się w Lozannie. Kontrakt okazuje się jednak przeszkodą, jaką musi pokonać, aby wyjechać do Szwajcarii. Stawia wszystko na jedną kartę i otrzymuje tygodniowy urlop. Występ w Lozannie przynosi mu najwyższą nagrodę... tytuł World Magic Champion. Triumfalny powrót do USA, artysta wieńczy występami w największych stacjach telewizyjnych i wywiadami w prasie codziennej, radiu i TV. Akademia Sztuki Iluzji w USA przyznaje mu tytuł „Iluzjonisty roku”, a Prezydent Reagan zaprasza go na specjalny pokaz do Białego Domu. W Londynie podczas gościnnego występu zostaje przedstawiony królowej Elżbiecie II. W 1993 roku Lans poślubia Melindę Saxe. W krótki czas później małżeństwo zostaje rozwiązane. Warto również wspomnieć, że 12 maja 1994 roku Lance Burton dostąpił zaszczytu wstąpienia w szeregi „Królewskiej Dynastii Iluzjonistów” zapoczątkowanej przez Kellara i kontynuowanej przez Thurstona (1908), Dantego (1936) oraz Lee Grabela. Symbolem tej linii, przekazywanym największym iluzjonistom naszych czasów jest „Mantle of Magic” (Peleryna iluzjonisty, w której występował Kellar). Niestety. Zaszczytu tego - jak dotychczas - dostąpili wyłącznie iluzjoniści amerykańscy. Co by nie powiedzieć, Lance Burton jest dzieckiem szczęścia. Nagrody sypią się na niego jak deszcz gwiazd, choć sam nie czuje się gwiazdą. Jest artystą skromnym, zawsze uśmiechniętym i przyjaznym młodszym kolegom, z których wielu po cichu marzy, aby pójść w jego ślady. Jak komuś los sprzyja, to już sprzyja... W sierpniu 1994 roku artysta podpisuje 13-letni kontrakt (najdłuższy, jaki dotychczas udało się podpisać iluzjoniście) z Monte Carlo Resort w Las Vegas, który zagwarantował mu wybudowanie teatru z 1274 miejscami siedzącymi za bagatela 27 milionów dolarów. Jego otwarcie nastąpiło 21 czerwca 1996 roku. Na zimne lepiej jednak dmuchać... Pasmo sukcesów Bartona mogło się skończyć w jednej krótkiej chwili. Podczas Show w Buffalo Bill's Hotel & Casino, Primm w Newadzie, na najszybszym lodowisku mógł stracić życie przez nieuwagę. Po tym wydarzeniu powiedział: „To było głupie... Bardzo głupie!”
Caroni
Wszelkie prawa zastrzeżone dla autorów serwisu © Fenix