Krajowy Klub Iluzjonistów

    Mówią o nim, że jest potomkiem znanego z legend łęczyckiego diabła Boruty, strażnika skarbów zamku łęczyckiego, choć on sam kiedy to słyszy, uśmiecha się tajemniczo i przecząco kiwa głową. Ale młodzi mieszkańcy Łęczycy w to wierzą... bo przecież na scenie czyni żeczy zadziwiające. Prawdziwy czarodziej. Szczupła sylwetka, krucze włosy i ciemne oczy w których zawsze gości tajemniczy chochlik.
    Sam mówi o sobie, że od niepamiętnych czasów marzył by zostać czarodziejem. Takim z prawdziwego zdarzenia. Od marzeń do ich realizacji droga jest daleka ale nie dla tych, którzy wyznaczyli sobie określony cel i konsekwentnie do niego zmierzają. Być iluzjonistą, to cel który wiele lat temu wytyczył sobie kilkuletni uczeń łęczyckiej szkoły o imieniu Maciek. Realizację swoich marzeń rozpoczął od przedstawień podwórkowych dla swoich rówieśników. I choć w widowiskach tych nie wiele było prawdziwej sztuki iluzji, widzowie z zapartym tchem śledzili bajkową akcję w której tajemniczość przeplatała się z niesamowitością. Maciek lubił kiedy dreszcz emocji przebiegał po jego ciele, a młodzi widzowie podekscytowani akcją zapominali o otaczającej ich rzeczywistości. Mając 15 lat znał już kilkanaście prostych trików, które w oczach jego kolegów urastały do najprawdziwszych czarów. Miał szczęście. W kilka miesięcy później dowiedział się o istnieniu Krajowego Klubu Iluzjonistów do którego oczywiście wstąpił. Zaczął się dla niego okres intensywnej pracy nad sobą. W klubie zetknął się z wieloma znanymi iluzjonistami, których wiedzę potrafił doskonale sobie przyswoić.
    Pierwszy swój program zaprezentował w Domu Kultury w Łęczycy. Były to efektowne manipulacje kartami, monetami, chusteczkami które zwiastowały w niedalekiej przyszłości powodzenie i sukces na krajowych estradach. Oczywiście czynnie uczestniczył w pracach na rzecz Krajowego Klubu Iluzjonistów. Brał udział we wszystkich przeglądach konkursowych organizowanych z okazji dorocznych Kongresów Iluzjonistów w Łodzi. Zawsze plasował się na wysokich miejscach, pokonując niejednokrotnie wytrawnych mistrzów sztuki iluzji z Europy Zachodniej. Brylował w demonstrowaniu efektów mikro iluzji i manipulacjach scenicznych. A, że ma naturę niespokojną sięgnął po efekty dużych iluzji. Niczym David Copperfield na polskie sceny wprowadził duże numery wymagające oprawy świetlnej, precyzyjnego ruchu scenicznego i kondycji, której nie powstydziłby sie niejeden sportowiec. Razem ze szkolną koleżanką Izą, która dzisiaj jest jego asystentką oraz ekipą techniczną codziennie poświęcają swój czas na żmudne ćwiczenia gimnastyczne i zajęcia choreograficzne, bo jak sam mówi: „Triki iluzjonistyczne, to tylko część spektaklu. O ich powodzeniu decyduje ruch sceniczny, odpowiednio dobrana muzka, układy taneczne i co najważniejsze specyficzny nastrój przedstawienia, który urzeka widzów”.
Dzięki takiemu podejściu do zadziwiającej sztuki czarowania, Maciej Pol zdał egzaminy weryfikacyjne dla aktorów estradowych przed Komisją Związku Artystów Scen Polskich i legitymuje się dyplomem aktora - iluzjonisty.
    Dziś jest jednyn z czołowych artystów sztuki iluzji w kraju. Popularność przyniosły mu występy w programach telewizyjnych i koncerty z udziałem wybitnych polskich aktorów i piosenkarzy. Nie unika reklam telewizyjnych i imprez charytatywnych na cele dobroczynne. Jest wszędzie tam, gdzie jest potrzebny i oczekiwany. Mówią o nim , że jest prawdziwym ambasadorem polskiej sztuki iluzji na wszystkich kontynentach świata.
Caroni
Wszelkie prawa zastrzeżone dla autorów serwisu © Fenix