Krajowy Klub Iluzjonistów

    Van Dommelen to artysta, który zdobył Grand Prix - najwyżej cenioną nagrodę międzynarodowych kongresów magii.
    Ale cofnijmy się w przeszłość. Tonny „czarował” od lat najmłodszych i już wtedy najbardziej fascynowała go sztuka manipulacji. Pierwszym trikiem, który opanował, było chwytanie monet w powietrzu. Potem zainteresował się manipulowaniem kartami.
    Bezpośrednio po zakończeniu II Wojny Światowej dołączył do grupy magików w Amsterdamie. W roku 1950 wystąpił na trwającym tam właśnie światowym kongresie i zdobył III miejsce. W rok później - na dwóch dalszych kongresach - zdobył I miejsce. I wreszcie w roku 1953 w Groningen (Holandia) przyznano mu „Grand Prix d\'Honneur”. Droga do sławy stała otworem. Tonny zyskuje wielki rozgłos i podejmuje decyzję: odtąd iluzja nie będzie tylko jego hobby, lecz stanie się zawodem. Jak twierdził, decyzji tej nigdy nie żałował...
    Rozpoczyna się dobra passa i van Dommelen otrzymuje wiele angaży z wszystkich niemal krajów świata. Najczęściej jednak występuje w Anglii. Przyznaje, że szczególną wdzięczność żywi dla znanego iluzjonisty Trixera, który jego rosnącym umiejętnościom potrafił nadać artystyczny szlif.
    Van Dommelen nie prezentuje publiczności wyłącznie sztuki manipulacji. Jest przede wszystkim entuzjastą mikromagii i sztuki z kartami. Jego mistrzem w tej specjalności był niedościgniony Eddy Teytelbaum, również laureat Międzynarodowego Kongresu Magii w Wiedniu, gdzie w swej dziedzinie otrzymał I nagrodę.
    Tonny nazywa sam siebie „magikiem hazardu”. Wszystkie rekwizyty, którymi się posługuje, należą do świata gier, zabaw i hazardu. I tak np. w jednym ze swoich programów wchodził na scenę z ruletką w ręku. Jego laska w oka mgnieniu przemienia się w podstawę stolika, ruletka staje się blatem, na którym prezentowana jest rewia najbardziej uroczych trików. Oto wprost wyjątkowo wykonana manipulacja z rękawiczkami i kartami, talie kart kolejno unoszą się i nikną w powietrzu, pojawiają sie szklaneczki z piwem. Tonny błyskawicznie prezentuje jeden nowy trik za drugim wsród nie milknących braw publiczności.
    Tonny przy tym jest doskonałym aktorem. Gdy wykonuje obiema rękami nie kończące się wolty - aplauz sięga zenitu. Nagle pojawiają się na końcach jego palców barwne duże kostki do gry, potem kolorowe naparstki, którymi żongluje wprost genialnie...
    Są i chustki, czerwone, zielone, żółte, a w ślad za nimi pojawiają się na palcach żetony. Gdy chustka zmienia barwę, żetony zmieniaja ją także. W finale, pojawia się ich niezliczona niepojęta ilość - deszcz hazardowych blaszek. Fantastyczna sprawność palców. Owacyjnie klaszcze rozentuzjazmowana publiczność. Wielokrotnie pojawia się van Dommelen przed kurtyną.
    O Światowym Kongresie Magii, który w roku 1976 odbył się w Wiedniu, Tonny van Dommelen powiedział: „Kongres był świetnie zorganizowany. Oprócz wielu różnorodnych zajęć dawał szansę obejrzenia pięknego miasta Wiednia. Ale przeciętny poziom występów nie szedł w parze z organizacyjną doskonałością Kongresu. Większość prezentowanych manipulacji potwierdzała wprawdzie techniczną poprawność, ale w sumie występy te nie były zbyt dobrze zbudowane, przemyślane. Zadano sobie chyba zbyt mało trudu, by sztuki te publiczności pokazać przekonująco”.
    Jest w tym stwierdzeniu coś, co spotyka się bardzo rzadko: konstruktywna krytyka. Ta krytyka była między innymi jedną ze sprężyn, które Tonny\'ego van Dommelena doprowadziły do wyżyn kunsztu w sztuce manipulacji. Bo i jakąż drogą mają iść uzdolnieni iluzjoniści, jeśli nie poprzez surowy osąd i stałe doskonalenie swoich umiejętności. Tak więc słowa życzliwego ludziom mistrza są bardzo aktualne i trafne.
Wszelkie prawa zastrzeżone dla autorów serwisu © Fenix